{"id":477,"date":"2025-10-12T21:35:40","date_gmt":"2025-10-12T19:35:40","guid":{"rendered":"https:\/\/rysunek.org\/?page_id=477"},"modified":"2025-10-12T21:58:47","modified_gmt":"2025-10-12T19:58:47","slug":"stienka-razin","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/stienka-razin\/","title":{"rendered":"Stie\u0144ka Razin"},"content":{"rendered":"<div data-colibri-id=\"477-c1\" class=\"style-292 style-local-477-c1 position-relative\">\n  <!---->\n  <div data-colibri-component=\"section\" data-colibri-id=\"477-c2\" id=\"custom\" class=\"h-section h-section-global-spacing d-flex align-items-lg-center align-items-md-center align-items-center style-293 style-local-477-c2 position-relative\">\n    <!---->\n    <!---->\n    <div class=\"h-section-grid-container h-section-boxed-container\">\n      <!---->\n      <div data-colibri-id=\"477-c3\" class=\"h-row-container gutters-row-lg-2 gutters-row-md-2 gutters-row-0 gutters-row-v-lg-2 gutters-row-v-md-2 gutters-row-v-2 style-294 style-local-477-c3 position-relative\">\n        <!---->\n        <div class=\"h-row justify-content-lg-center justify-content-md-center justify-content-center align-items-lg-stretch align-items-md-stretch align-items-stretch gutters-col-lg-2 gutters-col-md-2 gutters-col-0 gutters-col-v-lg-2 gutters-col-v-md-2 gutters-col-v-2\">\n          <!---->\n          <div class=\"h-column h-column-container d-flex h-col-lg-auto h-col-md-auto h-col-auto style-295-outer style-local-477-c4-outer\">\n            <div data-colibri-id=\"477-c4\" class=\"d-flex h-flex-basis h-column__inner h-px-lg-2 h-px-md-2 h-px-2 v-inner-lg-2 v-inner-md-2 v-inner-2 style-295 style-local-477-c4 position-relative\">\n              <!---->\n              <!---->\n              <div class=\"w-100 h-y-container h-column__content h-column__v-align flex-basis-100 align-self-lg-start align-self-md-start align-self-start\">\n                <!---->\n                <div data-colibri-id=\"477-c6\" class=\"h-lead h-text h-text-component style-297 style-local-477-c6 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Pewnego dnia, wiele lat temu, wchodz\u0105c do og\u00f3lnodost\u0119pnej sto\u0142\u00f3wki zobaczy\u0142em co\u015b i us\u0142ysza\u0142em. I w\u0142a\u015bnie o tym, co us\u0142ysza\u0142em i zobaczy\u0142em, opowiem wam, nie zmieniaj\u0105c imion i nazwisk.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Spoza wyspy, wprost w nurt rzeki,\n                      <br>Na olbrzymi\u0105 przestrze\u0144 fal\n                      <br>Wyp\u0142ywaj\u0105 malowane\n                      <br>Ostrodziobe Cz\u00f3\u0142na&#8230;<\/p>\n                    <p>Pie\u015b\u0144 o Stie\u0144ce Razinie.<\/p>\n                    <p>Wiktoru F.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c7\" class=\"h-text h-text-component style-298 style-local-477-c7 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Ciemnosinym i g\u0119stym ca\u0142unem nakry\u0142a noc przeciwleg\u0142y brzeg zatoki z jego polami, na kt\u00f3rych ros\u0142y arbuzy, r\u00f3\u017cnej wielko\u015bci &#8211; od ma\u0142ych jak \u015bliwki po olbrzymie jak serce byka &#8211; pomidory i og\u00f3rki chowaj\u0105ce pod cieniem w\u0142asnych li\u015bci\n                      swoje fallusy z delikatnymi kolcami. W g\u0119sto\u015bci nocy znik\u0142y uchodz\u0105ce a\u017c pod niebieski horyzont jaskrawo\u017c\u00f3\u0142te s\u0142oneczniki.<\/p>\n                    <p>Noc przepe\u0142z\u0142a przez zatok\u0119 zamazawszy kontury przycumowanych \u0142odzi obramowanych zwierciad\u0142em wody. Przykry\u0142a sady i winnice z zatopionymi w nich male\u0144kimi domkami zbudowanymi zgodnie z podlegaj\u0105cym kontroli partyjnej projektem, kt\u00f3ry\n                      nie zezwala\u0142 ani na metr szerzej czy wy\u017cej.<\/p>\n                    <p>Ostatni promyk s\u0142o\u0144ca zamar\u0142 w oknach ostatniego pi\u0119tra ogromnego betonowego bloku mieszkalnego i rozpali\u0142 niby ogie\u0144 na tle nadchodz\u0105cej ciemno\u015bci nocy.<\/p>\n                    <p>Ze skweru dochodzi\u0142 odg\u0142os graj\u0105cych w domino. Obok wolnostoj\u0105cego jednopi\u0119trowego budynku gromadzili si\u0119 amatorzy sk\u0142adkowego. U g\u00f3ry, nad oknami budynku, by\u0142 wielki napis: STO\u0141\u00d3WKA OG\u00d3LNODOST\u0118PNA, za\u015b na drzwiach, wewn\u0105trz, od strony\n                      korytarza wisia\u0142a skromna tabliczka w postaci ma\u0142ego kwadratowego kartonika polecaj\u0105ca konsumentowi po godzinie dwudziestej sto\u0142\u00f3wk\u0119 jako restauracj\u0119. Mimo to po wyznaczonej godzinie i p\u00f3\u017aniej by\u0142 to ten sam sto\u0142\u00f3wkowy wystr\u00f3j z\n                      kwadratowymi stolikami na cienkich metalowych n\u00f3\u017ckach pomalowanych na czarno, stoj\u0105cymi pod wysokimi witra\u017cami w g\u0142uchej bia\u0142ej \u015bcianie, na kt\u00f3rej przez kr\u00f3tki czas by\u0142y malowid\u0142a. Przeje\u017cd\u017caj\u0105cy przypadkowo zagraniczni tury\u015bci fotografowali\n                      je w ca\u0142o\u015bci i fragmentami wraz z n\u0119dznym bufetem, kt\u00f3ry przetrwa\u0142, a w kt\u00f3rym by\u0142y, je\u015bli przetrwa\u0142y do wieczora, zimne dania.\n                      <br>-Patrz, student!\n                      <br>-Wchodzisz na trzeciego? &#8211; zapyta\u0142 Stie\u0144ka Razin i wskazuj\u0105c na ch\u0142opaka o okr\u0105g\u0142ej twarzy, powiedzia\u0142: &#8211; Borii nie wolno. Siada za kierownic\u0119.\n                      <br>-Mnie te\u017c nie wolno &#8211; odpar\u0142 student.\n                      <br>-Chory, czy co? &#8211; zapyta\u0142 Tola, artysta malarz, ostrzy\u017cony na pa\u0142\u0119, z grubymi szk\u0142ami okular\u00f3w w masywnej rogowej oprawie, przez kt\u00f3re patrzy\u0142 zawsze niezauwa\u017caj\u0105cym wzrokiem.\n                      <br>-Uprawiam sport &#8211; odrzek\u0142 student.\n                      <br>-Student, a gdzie ty uprawiasz? &#8211; dopytywa\u0142 si\u0119 Tola, patrz\u0105c gdzie\u015b w dal.\n                      <br>-Na Uniwersytecie Moskiewskim.\n                      <br>-Znowu zda\u0142e\u015b egzaminy jak ekstern? \u015apieszy\u0142e\u015b si\u0119 do niej? &#8211; zapyta\u0142 Boria.<\/p>\n                    <p>Student przechyliwszy na bok g\u0142ow\u0119, patrz\u0105c na Bori\u0119 zmru\u017conymi oczyma, odpowiedzia\u0142 z u\u015bmiechem:<\/p>\n                    <p>-Do Warii. Jutro idziemy do USC &#8211; i zapyta\u0142 &#8211; A ty , Tola sko\u0144czy\u0142e\u015b malowid\u0142a w sto\u0142\u00f3wce?\n                      <br>-Teraz malowid\u0142a mo\u017cna zobaczy\u0107- tylko na zdj\u0119ciach w KGB, a o zezwolenie na ich ogl\u0105danie popro\u015b B\u0142a\u017cisa &#8211; zamiast Toli odpowiedzia\u0142 Stienia Razin.<\/p>\n                    <p>Stienia ju\u017c teraz widzia\u0142 siebie rankiem nast\u0119pnego dnia z pochmurn\u0105 g\u0119b\u0105, z \u0142upi\u0105cym \u0142bem i obrzydliwymi md\u0142o\u015bciami. Wys\u0142uchawszy w milczeniu \u0142aja\u0144 K\u0142awy, po przyj\u015bciu do pracy b\u0119dzie kr\u0119ci\u0142 si\u0119 wok\u00f3\u0142 plansz, po\u015br\u00f3d skrawk\u00f3w szablon\u00f3w,\n                      pl\u0105cz\u0105c si\u0119 i przewracaj\u0105c s\u0142oiki z farbami i powtarzaj\u0105c sobie pod nosem jej m\u0105dre, w swej prostocie, s\u0142owa:\n                      <br>-Pi\u0107 trze-ba mniej! Mniej trze-ba pi\u0107!\n                      <br>-Tola, mo\u017ce dzisiaj te\u017c nie b\u0119dziemy pili?\n                      <br>-Niepewnie spyta\u0142 Stienia.<\/p>\n                    <p>Tola, patrz\u0105c gdzie\u015b obok Stieni, splun\u0105\u0142 w milczeniu. Za tym milcz\u0105cym zignorowaniem kry\u0142a si\u0119 my\u015bl: &#8211; Ty przecie\u017c Razin! Stie\u0144ka Razin! Jak mog\u0142e\u015b tak powiedzie\u0107?<\/p>\n                    <p>Stienia od dzieci\u0144stwa \u017cy\u0142 z imieniem bohatera Stie\u0144ki Razina, stara\u0142 si\u0119 by\u0107 podobnym do niego. Wystarczy\u0142o tylko powiedzie\u0107: &#8211; Stienia, przecie\u017c ty Razin &#8211; Stie\u0144ka Razin &#8211; a Stienia stara\u0142 si\u0119 by\u0107 godnym tego imienia. P\u00f3\u017aniej, w\n                      wojsku na wieczornej zbi\u00f3rce, ka\u017cdego wieczoru, kiedy dow\u00f3dca wywo\u0142ywa\u0142 go po nazwisku &#8211; Razin! &#8211; ca\u0142y dwuszereg zamiera\u0142, a Stienia wyst\u0119powa\u0142 krok do przodu i z godno\u015bci\u0105 wypowiada\u0142 &#8211; Jest! A kiedy po raz pierwszy w samolocie z\n                      otwartym lukiem przelatywali wysoko, wysoko nad r\u00f3wnymi kwadratami p\u00f3l przeci\u0119tymi cienk\u0105 i kr\u0119t\u0105 jak \u017cmija rzek\u0105 i instruktor krzykn\u0105\u0142 &#8211; Razin! Przygotowa\u0107 si\u0119! Poszed\u0142! &#8211; Stienia nie m\u00f3g\u0142 nie zrobi\u0107 kroku w otch\u0142a\u0144, przecie\u017c by\u0142\n                      Stie\u0144k\u0105 Razinem.<\/p>\n                    <p>Nagle, nieoczekiwanie pojawi\u0142 si\u0119 Jasza z gitar\u0105. Zawsze pojawia\u0142 si\u0119 nagle, jak powiew wiatru w martwej ciszy. Bo oto wszystko zamar\u0142o, nic si\u0119 nie chwieje, a gdy nagle porusz\u0105 si\u0119 tr\u0105cone li\u015bcie, to wnet znowu wszystko zamiera.\n                      <br>-Jasza &#8211; przedstawi\u0142 si\u0119 studentowi wyci\u0105gaj\u0105c r\u0119k\u0119 i mru\u017c\u0105c p\u00f3\u0142\u015blepe oczy. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 cienkimi wargami ukazuj\u0105c rzadkie brzydkie z\u0119by. Z powodu zawsze przymru\u017conych oczu i przylepionego u\u015bmiechu ca\u0142a jego twarz by\u0142a poci\u0119ta\n                      zmarszczkami, a owini\u0119ta by\u0142a popl\u0105tanymi i stercz\u0105cymi w r\u00f3\u017cne strony k\u0142aczkami dawno niemytych w\u0142os\u00f3w. Przedstawiwszy si\u0119, doda\u0142 niespodziewanie &#8211; Mistrz szachowy.\n                      <br>Jednak Jasza posiada\u0142 jeszcze jedn\u0105 zalet\u0119 &#8211; pisa\u0142 wiersze i \u015bpiewa\u0142 pie\u015bni. On urodzi\u0142 si\u0119 z tym i bez tego nie by\u0142oby Jaszy.<\/p>\n                    <p>W repertuarze Jaszy by\u0142a pie\u015b\u0144 bardzo bliska Stieni, kt\u00f3rej zawsze by\u0142 got\u00f3w s\u0142ucha\u0107 &#8211; to pie\u015b\u0144 o bohaterze Razinie, kt\u00f3ry wszed\u0142 do historii, a nazwisko jego, ju\u017c od pierwszej klasy, zna\u0142o wielu na do\u015b\u0107 sporym terytorium planety m\u00f3wi\u0105cej\n                      wieloma j\u0119zykami. Pisano o nim ksi\u0105\u017cki i d\u017awi\u0119cza\u0142a muzyka napisana przez cenionych kompozytor\u00f3w. Imi\u0119 bohatera Stie\u0144ki Razina wys\u0142awiano zar\u00f3wno w prozie jak i w poezji. Kt\u00f3\u017c nie zna Stie\u0144ki Razina? Stie\u0144ka Razin, posiadaj\u0105c ogromn\u0105\n                      si\u0142\u0119 fizyczn\u0105 i wiar\u0119 w siebie, broni\u0142 pokrzywdzonych i uciemi\u0119\u017conych i poprowadzi\u0142 ich do boju.\n                      <br>Jasza, chod\u017a z nami, w\u0142a\u015bnie organizuj\u0119 wino &#8211; powiedzia\u0142 Stienia.\n                      <br>Jasza pi\u0142 tylko wino, dobre wino.\n                      <br>-Bardzo dobre wino ma staruszek, kt\u00f3ry mieszka na rogu Gruszowej -rzek\u0142 Tola i krzykn\u0105\u0142 za oddalaj\u0105cym si\u0119 Stieni\u0105 &#8211; Niech ci da z piwnicy! Ma tam wy\u015bmienite wino!<\/p>\n                    <p>Tola zawsze wiedzia\u0142 gdzie znale\u017a\u0107 dobre wino lub inne mocniejsze napitki domowego wyrobu. Wystarczy\u0142o mu przej\u015b\u0107 si\u0119 po nieznanej mu ulicy i ju\u017c, jemu tylko znanym wyczuciem, m\u00f3g\u0142 wskaza\u0107 w kt\u00f3rym domu one si\u0119 znajduj\u0105.<\/p>\n                    <p>-Walusza, butelk\u0119 w\u00f3dki i zagrych\u0119-zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 Stienia do stoj\u0105cej za kontuarem kelnerki w bia\u0142ym fartuchu, z blond w\u0142osami wci\u015bni\u0119tymi pod bia\u0142\u0105 czapk\u0119 stercz\u0105c\u0105 na czubku g\u0142owy.\n                      <br>Na zielonym plastykowym blacie sto\u0142u obramowanym aluminiowym paskiem Wala postawi\u0142a br\u0105zow\u0105 tac\u0119 ze z\u0142ocistymi pierogami i kiszonymi og\u00f3rkami.\n                      <br>-Znowu wczorajsze -powiedzia\u0142 z niezadowoleniem Stienia -tymi pierogami mo\u017cna gra\u0107 w ping ponga. Swojego Wasi\u0119 karmisz takimi pierogami, \u017ce palce liza\u0107. Cz\u0119stowa\u0142 mnie. Tak go karmisz, \u017ce z pewno\u015bci\u0105 \u015bpi ca\u0142\u0105 noc jak suse\u0142.\n                      <br>-Przecie\u017c tamte piero\u017cki domowe, a te s\u0105 ze sto\u0142\u00f3wki. A o Wasi\u0119, Stienieczka, ty si\u0119 nie martw, kiedy b\u0119dzie mi potrzebny, to go obudz\u0119.<\/p>\n                    <p>Opar\u0142szy si\u0119 \u0142okciami o blat stolika i podpar\u0142szy d\u0142o\u0144mi podbr\u00f3dek, Wala pochyli\u0142a si\u0119 do twarzy Stieni i zanuci\u0142a mi\u0119kkim \u015bpiewnym g\u0142osem:\n                      <br>-Stienieczkaaa, kiedyyy biega\u0142e\u015b za sp\u00f3dniczk\u0105 K\u0142awki, to \u017ce\u015b mnieee nieee widziaaa\u0142, ha?!\n                      <br>-Walusza! Za\u0107mienie! Rozumiesz, pad\u0142o mi na oczy &#8211; odpar\u0142 Stienia wodz\u0105c d\u0142o\u0144mi przed twarz\u0105.\n                      <br>-A teraz? Przesz\u0142o ciii?! &#8211; i podni\u00f3s\u0142szy si\u0119 gwa\u0142townie Wala powiedzia\u0142a z irytacj\u0105 &#8211; a teraz wsuwaj piero\u017cki! K\u0142awki piero\u017cki!\n                      <br>-No, Walusza, przecie\u017c nie wiedzia\u0142em, \u017ce babcia nauczy\u0142a ci\u0119 piec takie &#8230; Trzeba by\u0142o wtedy pocz\u0119stowa\u0107.\n                      <br>-Wala, przynie\u015b dwa kompoty dla niepij\u0105cych- poprosi\u0142 Tola.\n                      <br>-Kapu\u015bniak i kasze &#8211; jedzenie nasze. Igor Talkow m\u00f3wi, \u017ce dopiero w wieku dziewi\u0119tnastu lat dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce ziemniaki to dodatek, a nie danie -powiedzia\u0142 z u\u015bmiechem Jasza.\n                      <br>-No ju\u017c nie m\u00f3w tak! By\u0142a kuchnia i to jeszcze jaka! Pami\u0119tasz rozmow\u0119 Ambro\u017cego z Fok\u0105? O porcjach sandacza i sielawach w srebrnych kokilkach z szyjkami rakowymi i \u015bwierzym kawiorem. O jajkach cocotte z pieczarkowym pure i o filecikach\n                      z drozd\u00f3w -odpar\u0142 student.\n                      <br>-To u Miszki Bu\u0142hakowa? No i gdzie to wszystko dzisiaj? -spyta\u0142 ze zdziwieniem Stienia patrz\u0105c na st\u00f3\u0142 z wczorajszymi pierogami.\n                      <br>-Upadek kultury poci\u0105ga za sob\u0105 jeszcze inne straty. O kulturze ludzi mo\u017cna s\u0105dzi\u0107 wed\u0142ug projekt\u00f3w dom\u00f3w, kt\u00f3re sobie buduj\u0105 i jak przygotowuj\u0105 sobie posi\u0142ki. Nie na darmo m\u00f3wi si\u0119 o sztuce kulinarnej. Bo c\u00f3\u017c, kiedy Wala zacznie\n                      rzuca\u0107 mi\u0119sem, to jej dzieci nawet pierog\u00f3w nie b\u0119d\u0105 mog\u0142y upiec &#8211; odrzek\u0142 student.\n                      <br>-Paszka, m\u0105\u017c Lubki, m\u00f3j s\u0105siad m\u00f3wi, \u017ce najwa\u017cniejsze to dosta\u0107 -ceg\u0142\u0119 i mie\u0107 z czego zrobi\u0107 dach, bo reszt\u0119 to pierwszy lepszy dure\u0144 zrobi-powiedzia\u0142 Stienia.\n                      <br>-Tak m\u00f3wi? To porad\u017a Paszce, \u017ceby s\u0105siadowi wyci\u0105\u0142 wyrostek robaczkowy. Przecie\u017c Paszka kastruje wieprze, to i z tym sobie poradzi.\n                      <br>-To mnie ma wyci\u0105\u0107? Nie odwa\u017cy si\u0119. Zar\u017cnie -odpar\u0142 zamy\u015blony Stienia.\n                      <br>-Te\u017c tak my\u015bl\u0119-zar\u017cnie-popar\u0142 Stieni\u0119 student i kontynuowa\u0142 -Domu te\u017c nie zbuduje, co najwy\u017cej szop\u0119, w kt\u00f3rej mieszka\u0107 b\u0119dzie niezr\u0119cznie, a dlaczego, tego Paszka te\u017c nie b\u0119dzie wiedzia\u0142.\n                      <br>-Babka \u0141uszka takie kie\u0142basy robi. Sto\u0142\u00f3wkowym daleko do nich. Cz\u0119stowa\u0142a, kiedy wnuka Wa\u0144k\u0119 do wojska \u017cegna\u0142a-powiedzia\u0142 z u\u015bmiechem Jasza.\n                      <br>-Gdyby babka sta\u0142a na rynku, to by ca\u0142e miasto tam do niej wali\u0142o. Nie p\u00f3jdzie jednak \u0141uszka na rynek. Kaukazcy nie pozwol\u0105 jej handlowa\u0107-rzek\u0142 Stienia.\n                      <br>Wszyscy w milczeniu zgodzili si\u0119 ze Stieni\u0105 maj\u0105c w pami\u0119ci niedawn\u0105 histori\u0119, kt\u00f3ra przydarzy\u0142a si\u0119 Kiri\u0142owi.<\/p>\n                    <p>Kiri\u0142 postanowi\u0142 zaj\u0105\u0107 si\u0119 biznesem. Podszed\u0142 do sprawy bardzo powa\u017cnie i z do\u015bwiadczeniem. Przy pomocy Lusi &#8211; bibliotekarki przeczyta\u0142 nawet jedn\u0105 zagraniczn\u0105 broszur\u0119 na temat biznesu. I oto ostatnia strona zamkni\u0119ta.<\/p>\n                    <p>Autobus zwi\u00f3z\u0142 Kiri\u0142a z g\u00f3rskiej prze\u0142\u0119czy. U jego st\u00f3p ciep\u0142e fale przetacza\u0142y drobne kr\u0105g\u0142e kamienie, szlifuj\u0105c je do idea\u0142u i tworz\u0105c niepowtarzalne kszta\u0142ty. Kiri\u0142 wspi\u0105\u0142 si\u0119 po kr\u0119tych g\u00f3rskich \u015bcie\u017ckach, wypi\u0142 kieliszek za sukces,\n                      u\u015bcisn\u0105\u0142 d\u0142o\u0144 kontrahenta i po chwili zn\u00f3w siedzia\u0142 przy oknie autobusu pe\u0142zn\u0105cego w g\u00f3r\u0119 po w\u0105skiej g\u00f3rskiej drodze wci\u015bni\u0119tej w ska\u0142\u0119. Daleko, daleko w dole wida\u0107 by\u0142o czubki palm, malutkie domki jak dla lalek i przeplataj\u0105ce si\u0119\n                      w skomplikowanym wzorze nitki \u015bcie\u017cek. I oto ju\u017c za oknem brzozowe zagajniki, a za kilka minut jazdy w g\u00f3r\u0119 &#8211; ros\u0142y ju\u017c olbrzymie, jak w tajdze, sosny. A potem zn\u00f3w w d\u00f3\u0142 i w d\u00f3\u0142 do Kabardinki z jej pachn\u0105cymi plantacjami herbaty.<\/p>\n                    <p>-Nie wtyka\u0142by\u015b nosa, Kiri\u0142, do nieswoich spraw &#8211; powiedzia\u0142 stolarz Fiodor zagryzaj\u0105c wypity kieliszek w\u00f3dki.<\/p>\n                    <p>Oblewali w\u0142a\u015bnie sko\u0144czon\u0105 prac\u0119 nad zam\u00f3wionymi przez Kiri\u0142a akwariami dla kwiat\u00f3w, kt\u00f3re pachnia\u0142y jeszcze \u015bwie\u017co heblowanym drewnem, w kt\u00f3re oprawiono szk\u0142o.<\/p>\n                    <p>-Mo\u017ce ty by\u015b mu przynajmniej odradzi\u0142a &#8211; zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do \u017cony Kiri\u0142a stawiaj\u0105c szklank\u0119 na stole &#8211; bo b\u0119dziesz sk\u0142ada\u0107 u mnie zam\u00f3wienie &#8211; i doda\u0142: &#8211; Dla ciebie, Kiri\u0142.\n                      <br>-Niech go tam! Nie s\u0142ucha.\n                      <br>-A nie dobrze! Pami\u0119tasz, Kiri\u0142, tego prezesa ko\u0142chozu, gdzie stoi domek moich rodzic\u00f3w?\n                      <br>-To ten, kt\u00f3ry nie uj\u0119t\u0105 w spisie ziemi\u0119 zaora\u0142 dla podniesienia wydajno\u015bci z wykazanych hektar\u00f3w?\n                      <br>-G\u0142\u00f3wnie dla premii. Wielkiej premii dla wysoko postawionych pracownik\u00f3w partyjnych. I tak to nieudana pr\u00f3ba jego zab\u00f3jstwa sko\u0144czy\u0142a si\u0119 udan\u0105 awari\u0105 samochodu, w kt\u00f3rej zgin\u0105\u0142 i kt\u00f3ra przerwa\u0142a poszukiwania g\u0142\u00f3wnych autor\u00f3w tych\n                      knowa\u0144. W ich r\u0119kachjest tak\u017ce rynek. Tak wi\u0119c w tych powi\u0105zaniach s\u0105 nie tylko Kaukazcy.<\/p>\n                    <p>Pierwsze dostarczone r\u00f3\u017ce, kt\u00f3re przywi\u00f3z\u0142 z lotniska taks\u00f3wkarz, w ten zimny i bia\u0142y od \u015bniegu dzie\u0144, o\u015bwietlone i ogrzane migoc\u0105cym \u015bwiat\u0142em \u015bwiecy, rzuca\u0142y ruchome cienie na tyln\u0105 \u015bciank\u0119 akwarium.<\/p>\n                    <p>-Kacok, pracy ne mo\u017cesz znale\u017a\u0107?-zapyta\u0142 niski Gruzin w ogromnej kaukaskiej fura\u017cce. Muslim?-zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do chudego, \u015bniadego m\u0119\u017cczyzny w czarnym palcie i w takiej samej ogromnej fura\u017cerce-poka\u017c mu!<\/p>\n                    <p>Ten wyj\u0105\u0142 zadrukowan\u0105 kartk\u0119 zerwan\u0105 z tablicy og\u0142osze\u0144.<\/p>\n                    <p>-Czytaj kacok. Nab\u00f3r do pracy na budow\u0119. A drugi jeszcze lepszy: na budow\u0119 komsomolsk\u0105. B\u0119dziesz bohaterem! Ha? Nie chcesz by\u0107 -bohaterem?! No to do huty. B\u0119dziesz du\u017co zarabia\u0142, wcze\u015bniej p\u00f3jdziesz na emerytur\u0119, kt\u00f3ra b\u0119dzie wysoka\n                      i b\u0119dziesz m\u00f3g\u0142 u mnie kupowa\u0107-.\n                      <br>-A ty, kacok, nie chcesz bohaterem by\u0107, du\u017co zarabia\u0107 i u mnie kupowa\u0107?! &#8211; odpar\u0142 Kiri\u0142.\n                      <br>-Jemu nie wolno, choruje, inwalida &#8211; powiedzia\u0142 chudzielec.\n                      <br>-A przecie\u017c tu napisane: Przyjmujemy inwalid\u00f3w &#8211; powiedzia\u0142 Kiri\u0142.\n                      <br>-To jest m\u00f3j rynek &#8211; rzek\u0142 ostro niski Gruzin.\n                      <br>-Tw\u00f3j rynek w Cchakaja, kacok &#8211; odparowa\u0142 Kiri\u0142.\n                      <br>-M\u00f3j rynek w Moskwie, w Mi\u0144sku, Kijowie i w Cchakaja tak\u017ce m\u00f3j, wsz\u0119dzie m\u00f3j. A ty, S\u0142owianinie g\u0142upi, nie pojmujesz tego.<\/p>\n                    <p>-Kiri\u0142, zjednoczenie wysy\u0142a mnie w delegacj\u0119 na W\u0119gry &#8211; powiedzia\u0142a \u017cona po przyj\u015bciu z pracy. &#8211; Grupa wyje\u017cd\u017ca jutro. Kto\u015b w grupie zachorowa\u0142 i by\u0142o jedno wolne miejsce.<\/p>\n                    <p>Po kolacji zn\u00f3w powr\u00f3cili do rozmowy na temat wycieczki. Dziwnym wydawa\u0142 si\u0119 fakt, \u017ce tak szybko za\u0142atwiono wiz\u0119, kt\u00f3ra zazwyczaj wymaga\u0142a starannej wielodniowej kontroli prawomy\u015blno\u015bci nie tylko obywatela wyje\u017cd\u017caj\u0105cego poza obr\u0119b\n                      Zwi\u0105zku Radzieckiego, ale tak\u017ce bli\u017cszej i dalszej rodziny.<\/p>\n                    <p>W chwili, kiedy wopista za szklan\u0105 przegrod\u0105 dok\u0142adnie sprawdza\u0142 paszporty, por\u00f3wnuj\u0105c enface i profile odbitych w lustrze twarzy przechodz\u0105cych turyst\u00f3w, w domu Kiri\u0142a zadzwoniono do drzwi.<\/p>\n                    <p>-Fiodor obieca\u0142 przyj\u015b\u0107 wieczorem &#8211; przypomnia\u0142 sobie Kiri\u0142 i otworzy\u0142 drzwi&#8230;\n                      <br>-Kiri\u0142 do tej pory w szpitalu &#8211; rzek\u0142 Jasza.\n                      <br>-Znale\u017ali tego, kto pobi\u0142 Kiri\u0142a? &#8211; zapyta\u0142 student.\n                      <br>-B\u0142a\u017cis na zebraniu partyjnym powiedzia\u0142: &#8222;A my wiemy kto pobi\u0142, ale szuka\u0107 nikt nie b\u0119dzie. B\u0142azisa skierowali do innej pracy i teraz Toli zwr\u00f3c\u0105 pracowni\u0119 malarsk\u0105 &#8211; powiedzia\u0142 Stienia.\n                      <br>-Nie zwr\u00f3c\u0105 &#8211; odpar\u0142 z przekonaniem student. &#8211; B\u0142a\u017cis nienawidzi S\u0142owian i wszystkiego co s\u0142owia\u0144skie. B\u0142a\u017cis chowa pod garniturem obok partyjnej legitymacji komunisty tak\u017ce mundury litewskich faszyst\u00f3w &#8211; ojca, dziadka i s\u0105siad\u00f3w,\n                      kt\u00f3rzy s\u0142u\u017cyli Hitlerowi, bo podzielali i spe\u0142niali jego ide\u0119 zniszczenia innych narodowo\u015bci, w tym tak\u017ce s\u0142owia\u0144skich. Ojciec B\u0142a\u017cisa, faszysta, by\u0142 s\u0105dzony przez mi\u0119dzynarodowy trybuna\u0142 jako zbrodniarz wojenny i odbywa\u0142 kar\u0119 w\n                      radzieckim obozie koncentracyjnym wraz z Niemcami i Rumunami, odbudowuj\u0105c zniszczon\u0105 przez nich samych fabryk\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 student, robi\u0105c milcz\u0105ca pauz\u0119.\n                      <br>-M\u00f3wi\u0105, \u017ce B\u0142a\u017cisa skierowali do Moskwy &#8211; doda\u0142 Stienia. &#8211; Jego dzieci, \u017cyj\u0105c w\u015br\u00f3d muze\u00f3w i teatr\u00f3w, wyrosn\u0105 na porz\u0105dnych i inteligentnych ludzi.\n                      <br>-Tak si\u0119 nie zdarza, \u017ceby z niczego urodzi\u0107 si\u0119 porz\u0105dnym. \u017by\u0107 -w\u015br\u00f3d muze\u00f3w i teatr\u00f3w to tak jakby mie\u0107 -ksi\u0105\u017ck\u0119, ale mie\u0107 -to ma\u0142o, nale\u017cy j\u0105 przeczyta\u0107, co te\u017c nie wystarczy &#8211; nale\u017cy zrozumie\u0107 -przes\u0142anie zawarte w ksi\u0105\u017cce. Poeta\n                      Jewtuszenko m\u00f3wi, \u017ce inteligent mo\u017ce si\u0119 urodzi\u0107 dopiero w trzecim pokoleniu. Teraz B\u0142a\u017cis ma gabinet na drugim pi\u0119trze Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a jego okna wychodz\u0105 na Plac Smole\u0144ski. I w\u0142a\u015bnie teraz, w tym momencie, B\u0142a\u017cis\n                      b\u0119dzie szkodzi\u0142 Brodskiemu, Wysockiemu, a tak\u017ce Toli i Muslimowi, pr\u00f3buj\u0105c wpl\u0105ta\u0107 ich w drak\u0119, a Fiodora pozbawi zarobk\u00f3w i emerytury, czekaj\u0105c chwili, kiedy mo\u017cna b\u0119dzie wsadzi\u0107 go do wi\u0119zienia za to, \u017ce walczy\u0142 przeciwko faszyzmowi\n                      &#8211; kontynuowa\u0142 student.<\/p>\n                    <p>Ockn\u0105wszy si\u0119 z zamy\u015blenia, patrz\u0105c na p\u0142yn\u0105c\u0105 w szklank\u0119 stru\u017ck\u0119 w\u00f3dki, Tola zapyta\u0142:<\/p>\n                    <p>-Student, to gdzie ty si\u0119 uczysz?<\/p>\n                    <p>Spojrzawszy uwa\u017cnie na Tol\u0119, student odpar\u0142:<\/p>\n                    <p>-Na uniwersytecie. W Moskwie.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Przy stoliku obok, na skutek wypitej w\u00f3dki, rozmowa sta\u0142a si\u0119 g\u0142o\u015bna. Przerywaj\u0105c sobie nawzajem dwie osoby pr\u00f3bowa\u0142y m\u00f3wi\u0107 jednocze\u015bnie.<\/p>\n                    <p>-Daj powiedzie\u0107 &#8211; prosi\u0142 ch\u0142opak z wystaj\u0105cymi ko\u015b\u0107 mi policzkowymi i w\u0105skimi szczelinami mongolskich oczu.<\/p>\n                    <p>-Czekaj &#8211; odpar\u0142 rudy. &#8211; Pierwszy poranek u nas w jednostce. Pada rozkaz: kompania, pobudka! Pluton, wstawa\u0107! Dru\u017cyna, wsta\u0107! Stan\u0119li\u015bmy byle jak w szeregu. Stoimy, a Osety\u0144czyk \u015bpi. Podbiega do niego sier\u017cant i krzyczy: &#8222;Gabijew,\n                      pobudka!&#8221;, a ten przeci\u0105gaj\u0105c si\u0119 pyta: &#8222;Gdzie w\u00f3dka?&#8221;. &#8222;Zbud\u017a si\u0119!&#8221; drze si\u0119 sier\u017cant. &#8222;A, sku\u0107 -si\u0119. Ch\u0119tnie.&#8221; &#8222;Ja ci dam, twoja ma\u0107 -, sku\u0107 si\u0119 w\u00f3dk\u0105!&#8221; wrzeszczy sier\u017cant. &#8222;Pobudka!&#8221;<\/p>\n                    <p>-Daj powiedzie\u0107.\n                      <br>-Czekaj. Niech on mi powie. Regulamin wojskowy wku\u0142e\u015b?\n                      <br>-No&#8230;? &#8211; odpar\u0142 m\u0142ody rekrut do wojska, dopiero co wzi\u0119ty ze szkolnej \u0142awki.\n                      <br>-To powiedz mi co zrobisz, kiedy kto\u015b b\u0119dzie podchodzi\u0142 do ciebie stoj\u0105cego na warcie?\n                      <br>-St\u00f3j, b\u0119d\u0119 strzela\u0142!\n                      <br>-Zuch! Ale on, gadzina, mimo to wali na ciebie?!<\/p>\n                    <p>-Dam w g\u00f3r\u0119 dwa strza\u0142y ostrzegawcze.\n                      <br>-Oto masz durnia, \u017c\u00f3\u0142todzioba! Obowi\u0105zkowo wszystkie trzy w takiego, co prze na ciebie.\n                      <br>-Ale to niezgodne z regulaminem. Zwymy\u015blaj\u0105 potem.\n                      <br>-Zwymy\u015blaj\u0105, ale \u017cywego.\n                      <br>-A u nas, to jeden zachorowa\u0142 na biegunk\u0119, no i oczywi\u015bcie wszystkich pi\u0119\u0107 -dziesi\u0119ciu do okr\u0119gowego szpitala wojskowego&#8230; kwarantanna i wszystkim \u015brodki przeczyszczaj\u0105ce&#8230;<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n              <\/div>\n            <\/div>\n          <\/div>\n          <div class=\"h-column h-column-container d-flex h-col-lg-auto h-col-md-auto h-col-auto style-296-outer style-local-477-c5-outer\">\n            <div data-colibri-id=\"477-c5\" class=\"d-flex h-flex-basis h-column__inner h-px-lg-2 h-px-md-2 h-px-2 v-inner-lg-2 v-inner-md-2 v-inner-2 style-296 style-local-477-c5 position-relative\">\n              <!---->\n              <!---->\n              <div class=\"w-100 h-y-container h-column__content h-column__v-align flex-basis-100 align-self-lg-start align-self-md-start align-self-start\">\n                <!---->\n                <div data-colibri-id=\"477-c8\" class=\"h-text h-text-component style-299 style-local-477-c8 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>D\u017awi\u0119k struny, jak b\u0142yskawica, wdar\u0142 si\u0119 w przestrze\u0144. Palce Jaszy przebieg\u0142y po strunach, a melodia, po\u0142\u0105czywszy si\u0119 z pierwszym d\u017awi\u0119kiem, stopniowo rozp\u0142ywa\u0142a si\u0119 w tej przestrzeni skutej \u015bcianami i sufitem wspartym na kolumnach&#8230;\n                      wszystko zamar\u0142o. Z ciszy, z daleka, nabieraj\u0105c si\u0142y rodzi\u0142a si\u0119 melodia. Wszystko w tej sali z\u0142\u0105czy\u0142o si\u0119 &#8211; d\u017awi\u0119k, p\u0142aszczyzna, linia &#8211; zrodzi\u0142a si\u0119 ozdobiona melodi\u0105 forma, kt\u00f3ra poruszy\u0142a sal\u0119. P\u0142aszczyzny, linie i d\u017awi\u0119k nabra\u0142y\n                      nowego znaczenia i oto spod bia\u0142ego tynku \u015bciany wida\u0107 ju\u017c carskie stroje szyte z\u0142otymi ni\u0107mi, wina lej\u0105ce si\u0119 w srebrne puchary, dziewoje p\u0142yn\u0105ce jak \u0142ab\u0119dzie. Wszystko w srebrze i z\u0142ocie. Trwa uczta. Ucztuje car Iwan Gro\u017any z bojarami\n                      i now\u0105 \u017con\u0105.<\/p>\n                    <p>A w Aleksandrowskiej osadzie, mistrz op\u0119tany marzeniem o lataniu jak ptak, wspi\u0105wszy si\u0119 na dzwonnic\u0119, widzi rozci\u0105gaj\u0105ce si\u0119 do samego Murama lasy z jeziorami i rzekami, a w lasach Kryszta\u0142ow\u0105 G\u0119\u015b, Czerwon\u0105 Garbatk\u0119 i Czerwon\u0105 Uszn\u0119.\n                      Widzi z\u0142ote kopu\u0142y cerkwi. W miastach tych mistrzowie w wydmuchiwaniu szk\u0142a, w\u015br\u00f3d \u017cart\u00f3w i przegaduszek, wydmuchuj\u0105 z roz\u017carzonych i ociekaj\u0105cych ognistych kul karafki z bajecznymi kogutami wewn\u0105trz. Pod d\u0142utami rze\u017abiarzy o\u017cywaj\u0105\n                      bajeczne ornamenty z ptakami, li\u015b\u0107mi i kwiatami ozdabiaj\u0105ce male\u0144kie okna na wielkich zr\u0119bach dom\u00f3w. Ozdabiaj\u0105 one i chroni\u0105 zarazem mieszka\u0144c\u00f3w swoim cudownym niepowtarzalnym urokiem.<\/p>\n                    <p>Jasza tr\u0105ca strun\u0119&#8230; d\u017awi\u0119czy melodia rzucaj\u0105c w przestrze\u0144 kolor i linie. Spod tynku, na czarnym tle, spogl\u0105daj\u0105 ogromne ob\u0142\u0105kane oczy-kule wstawione wczerep oszala\u0142ego Iwana Gro\u017anego.\n                      <br>Car Iwan Gro\u017any pr\u00f3buje ko\u015bcistymi, ociekaj\u0105cymi krwi\u0105 falangami podtrzyma\u0107 osuwaj\u0105ce si\u0119 cia\u0142o syna Iwana.<\/p>\n                    <p>D\u017awi\u0119czy melodia&#8230; ucztuj\u0105 bojarzy&#8230; leje si\u0119 wino w srebrne puchary&#8230;<\/p>\n                    <p>Wzbi\u0142 si\u0119 tuman kurzu spod k\u00f3\u0142 carskiej karety spuszczonej, z woli cara, ze zbocza do rzeki Szarej.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c9\" class=\"d-block style-300 style-local-477-c9 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <div class=\"h-image__frame-container-outer\">\n                    <div class=\"h-image__frame-container\">\n                      <!---->\n                      <!---->\n                      <img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"700\" height=\"529\" src=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja-1.jpg\" class=\"wp-image-494 style-300-image style-local-477-c9-image\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja-1.jpg 700w, https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja-1-300x227.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px\" \/>\n                      <div class=\"h-image__frame h-hide-lg h-hide-md h-hide-sm style-300-frameImage style-local-477-c9-frameImage\"><\/div>\n                    <\/div>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c10\" class=\"h-text h-text-component style-301 style-local-477-c10 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>W zamykaj\u0105cym si\u0119 nad krasawic\u0105 &#8211; wczorajsz\u0105 \u017con\u0105 Iwana Gro\u017anego &#8211; lustrze wody zastyg\u0142y odwr\u00f3cone kopu\u0142ami w d\u00f3\u0142 dachy monastyr\u00f3w wraz z drzewami i dzwonnic\u0105 Aleksandrowskiej osady.<\/p>\n                    <p>Rozpostar\u0142szy skrzyd\u0142a skoczy\u0142 mistrz z dzwonnicy Aleksandrowskiej osady i poczu\u0142 lot ptaka. Potem, p\u00f3\u017aniej b\u0119dzie inny mistrz, kt\u00f3ry b\u0119dzie marzy\u0142 o locie cz\u0142owieka na inne planety, puszczaj\u0105c ogniste rakiety w mie\u015bcie zbudowanym\n                      z drewna. A cz\u0142owiek, postawiwszy stop\u0119 na innej planecie, nazwie krater na tej planecie imieniem jeszcze innego mistrza, kt\u00f3rego matematyczne obliczenia wykorzysta\u0142 aby dotrze\u0107 do tej planety.<\/p>\n                    <p>G\u0142os Jaszy dope\u0142nia melodi\u0119&#8230; I nagle zaczyna g\u00f3rowa\u0107 nad ni\u0105 i wtedy s\u0142owa poezji, jej tre\u015b\u0107, przenikaj\u0105 g\u0142\u0119boko w serce.<\/p>\n                    <p>D\u017awi\u0119cz\u0105 struny&#8230; gitara p\u0142acze w d\u0142oniach Jaszy&#8230; s\u0142owa k\u0142ad\u0105 si\u0119 na serce.<\/p>\n                    <p>Klonie m\u00f3j bezlistny, klonie oszroniony,\n                      <br>Czemu pod \u015bnie\u017cyc\u0105 stoisz pochylony?\n                      <br>Co tam zobaczy\u0142e\u015b? Co tam us\u0142ysza\u0142e\u015b?\n                      <br>Jakby\u015b pow\u0119drowa\u0142 na przechadzk\u0119 za wie\u015b.\n                      <br>I jak str\u00f3\u017c pijany, id\u0105c sobie drog\u0105,\n                      <br>Uton\u0105\u0142e\u015b w zaspie, z przymarzni\u0119t\u0105 nog\u0105.\n                      <br>Ach, i ja dzi\u015b czuj\u0119 chwiejno\u015b\u0107 i obaw\u0119,\n                      <br>Nie wr\u00f3c\u0119 do domu z przyjacielskiej wstawy&#8230;<\/p>\n                    <p>Zmienia si\u0119 melodia&#8230; gitara p\u0142acze&#8230; \u017cal spotka\u0144, a rozsta\u0144 coraz wi\u0119cej&#8230;<\/p>\n                    <p>Rozgaw\u0119dzi\u0142a si\u0119 g\u0119stwina z\u0142ota\n                      <br>Brzozowo-szumnym weso\u0142ym j\u0119zykiem.\n                      <br>\u017burawie, wa\u017c\u0105c si\u0119 w smutnych przelotach\n                      <br>Ju\u017c nam dalekie, nie t\u0119skni\u0105 po nikim&#8230;<\/p>\n                    <p>Nie zw\u0119gli \u017car jarz\u0119binowych ki\u015bci\n                      <br>I trawa z\u017c\u00f3\u0142k\u0142a w ogniu tym nie sp\u0142onie..\n                      <br>Jak drzewo gasn\u0105\u0107 roni cicho li\u015bcie,\n                      <br>Tak ja na wietrze s\u0142owa smutne roni\u0119.<\/p>\n                    <p>P\u0142yn\u0105 smutne s\u0142owa. P\u0142acze gitara. Palce Jaszy raz pieszcz\u0105 czule struny, to zn\u00f3w targaj\u0105 brutalnie. A wtedy muzyka i s\u0142owa wnikaj\u0105 g\u0142\u0119boko w dusz\u0119, na przemian g\u0142aszcz\u0105c j\u0105 i bezlito\u015bnie rozrywaj\u0105c. J\u0119czy gitara.<\/p>\n                    <p>Ch\u0142opak siedz\u0105cy przy s\u0105siednim stoliku obj\u0105\u0142 \u017cylastymi d\u0142o\u0144mi swoj\u0105 rud\u0105 g\u0142ow\u0119. Widzi ten wiecz\u00f3r, jeden z dziesi\u0119ciu niewykorzystanych dni urlopu, kt\u00f3ry otrzyma\u0142 za czujno\u015b\u0107 na warcie&#8230; kiedy to, przyparty \u015bcian\u0105 lasu do kolczastego\n                      drutu, chodzi\u0142 wok\u00f3\u0142 posterunku numer dwa, \u015bwiadomie zmienia\u0142 kierunek, nagle i niespodziewanie id\u0105c w drug\u0105 stron\u0119. Nieoczekiwany zwrot! I oto&#8230; On! Wprost przed nim! Z rozpostartymi r\u0119koma idzie jak po Piterskiej z u\u015bmiechem najlepszego\n                      przyjaciela. W mgnieniu oka przelecia\u0142y mu przez my\u015bl setki mo\u017cliwych wariant\u00f3w. St\u00f3j! Mimo \u017ce nie ten by\u0142 niebezpieczny w tej sekundzie. Nagle, jakim\u015b instynktem, wyczu\u0142 na sobie \u0142apczywe spojrzenie z prawej strony, zza krzaka,\n                      kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie min\u0105\u0142, nie wyczuwaj\u0105c jeszcze wtedy niebezpiecze\u0144stwa. Nie odwracaj\u0105c si\u0119 i nie spuszczaj\u0105c zwroku z oczu id\u0105cego na niego, praw\u0105 r\u0119k\u0105 skierowa\u0142 luf\u0119 ka\u0142asznikowa do ty\u0142u w d\u00f3\u0142 i nacisn\u0105\u0142 spust&#8230;<\/p>\n                    <p>Dziesi\u0119\u0107 dni, dziesi\u0119\u0107 wieczor\u00f3w z Lusi\u0105&#8230;<\/p>\n                    <p>&#8230;w wieczornym \u015bwietle lamp wida\u0107 by\u0142o na pierwszym pi\u0119trze jej okno oplecione winn\u0105 latoro\u015bl\u0105. Nagle d\u017awi\u0119k b\u0119benka dobieg\u0142 z podw\u00f3rza domu jego szkolnego kolegi. Skr\u0119ciwszy w zau\u0142ek zobaczy\u0142 na o\u015bwietlonej jaskrawym \u015bwiat\u0142em latarni\n                      murawie d\u0142ugi weselny st\u00f3\u0142. Za sto\u0142em siedzieli krewni Lo\u0144ki i jego daleki powinowaty ze zwisaj\u0105cymi d\u0142ugimi w\u0105sami na wyd\u0142u\u017conej twarzy i z wielk\u0105 grdyk\u0105 na \u017cylastej d\u0142ugiej szyi. W d\u0142oni z wyprostowanym ma\u0142ym palcem trzyma\u0142 kieliszek\n                      i krzycza\u0142 g\u0142o\u015bniej od wszystkich: &#8211; Goorz-koo!<\/p>\n                    <p>W\u015br\u00f3d bia\u0142ych gladioli, w bia\u0142ej sukience, sta\u0142a panna m\u0142oda &#8211; Lusia.<\/p>\n                    <p>Umilk\u0142a gitara. Brzmia\u0142a cisz\u0105 pauza. Umia\u0142 Jasza tworzy\u0107 pauzy. Wyczuwa\u0142 d\u0142ugo\u015b\u0107 ciszy, kt\u00f3ra by\u0142a jak czysta p\u0142aszczyzna, na kt\u00f3rej rodzi si\u0119 forma w ca\u0142ej swej sile koloru \u015bwiat\u0142a i cienia. By\u0142a w sam raz i zmusza\u0142a do jeszcze bardziej\n                      plastycznego kszta\u0142towania formy na niej roz\u0142o\u017conej. Zastyg\u0142y palce Jaszy, wyczuwaj\u0105c trwanie ciszy.<\/p>\n                    <p>Z oddali, ledwie ledwie, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o pluskanie fali. W d\u017awi\u0119k ten wpl\u0105tuj\u0105 si\u0119 g\u0142osy, coraz bli\u017cej i bli\u017cej.<\/p>\n                    <p>-Hej \u017ce bark\u0119, ale razem! Hej, sama p\u00f3jdzie! Poci\u0105gniem! Poci\u0105gniem!\n                      <br>S\u0142ycha\u0107 skrzypienie drewnianej barki&#8230;\n                      <br>Stienia zgarbi\u0142 si\u0119 ca\u0142y, czuj\u0105c, \u017ce w\u0142a\u015bnie teraz zabrzmi melodia, a za ni\u0105 s\u0142owa tej pie\u015bni, kt\u00f3ra by\u0142a mu tak bliska jak nikomu innemu, jako \u017ce on tak\u017ce Razin &#8211; Stie\u0144ka Razin.\n                      <br>I oto ona! Po tamtej smutnej melodii ze smutnymi s\u0142owami, pod r\u0119k\u0119 z j\u0119kiem, kt\u00f3ry trwa nad rzek\u0105, nagle zabrzmia\u0142a swoj\u0105 moc\u0105. Wzlecia\u0142 sufit! Rozst\u0105pi\u0142y si\u0119 kolumny! I&#8230; I wyp\u0142yn\u0119\u0142y wprost w nurt rzeki ostrodziobe, malowane&#8230;<\/p>\n                    <p>Stienia bez opami\u0119tania odda\u0142 si\u0119 ta\u0144cowi. To nie by\u0142 zwyk\u0142y taniec, to by\u0142 taniec rytualny, kt\u00f3remu poddaj\u0105 si\u0119 m\u0119\u017cczy\u017ani z plemienia narysowawszy bizona. Wypracowuj\u0105 ka\u017cde drgnienie swych mi\u0119\u015bni, podkre\u015blaj\u0105c je zamachem oszczepu.\n                      A wszystko to dzieje si\u0119 przed trudnym i niebezpiecznym polowaniem. By\u0142o w tym ta\u0144cu i wios\u0142owanie i machanie szabelk\u0105. Wszystko prawdziwe, jako \u017ce Stienia od dziecka chodzi\u0142 do sportowej sekcji. Kr\u0105\u017cy Stienia w rytualnym ta\u0144cu.<\/p>\n                    <p>Student zmru\u017cy\u0142 oczy, pochyli\u0142 nieco g\u0142ow\u0119 i wodzi\u0142 wzrokiem za ta\u0144cz\u0105cym Stieni\u0105. Chcia\u0142 co\u015b powiedzie\u0107, ale po namy\u015ble opu\u015bci\u0142 tylko jeszcze ni\u017cej g\u0142ow\u0119.\n                      <br>Grzmia\u0142a muzyka, r\u0105ba\u0142 szabelk\u0105 Stienia.\n                      <br>Nagle student uni\u00f3s\u0142 gwa\u0142townie g\u0142ow\u0119 i rzek\u0142 oddzielaj\u0105c zg\u0142oski:\n                      <br>-Stie-nia, a prze-cie\u017c Ra-zin to roz-b\u00f3j-nik!<\/p>\n                    <p>Stienia jakby potkn\u0105\u0142 si\u0119, z\u0142apa\u0142 za oparcie krzes\u0142a i zamar\u0142.\n                      <br>-Razin to rozb\u00f3jnik &#8211; jak echo brzmia\u0142y s\u0142owa w uszach Stieni, kt\u00f3ry opad\u0142 ci\u0119\u017cko na krzes\u0142o.\n                      <br>-Razin stan\u0105\u0142 na czele tych, kt\u00f3rzy wa\u0142konili si\u0119 i pili, a wypiwszy zbierali si\u0119 w bandy i napadali by zdoby\u0107 jedzenie i ubranie. Najpierw napadali na Turka, a kiedy car zamkn\u0105\u0142 wojskiem dost\u0119p do Turcji, Stie\u0144ka Razin powi\u00f3d\u0142 ich\n                      na kupc\u00f3w i przemys\u0142owc\u00f3w.<\/p>\n                    <p>Stienia pr\u00f3bowa\u0142 zaprzecza\u0107. Ale student, patrz\u0105c na Stieni\u0119, czyta\u0142 w jego my\u015blach, przechwytywa\u0142 je i rani\u0105c g\u0142\u0119boko uczucia Stieni perorowa\u0142 dalej:\n                      <br>-Stie\u0144ka Razin, posiadaj\u0105c ogromn\u0105 si\u0142\u0119 fizyczn\u0105 i nieokie\u0142znany charakter, \u015bcina\u0142 g\u0142owy z kark\u00f3w za jedno z\u0142e spojrzenie.<\/p>\n                    <p>Takiego atamana mogli sobie wybra\u0107 -tylko analfabeci i pijacy, kt\u00f3rych doprowadza\u0142y do strachu jego si\u0142a fizyczna i bezkarno\u015b\u0107 poczyna\u0144. Takiego atamana wybieraj\u0105 sobie ludzie trzymani na si\u0142\u0119 w g\u0142odzie. Wystarczy wtedy byle kr\u0119taczowi\n                      rzuci\u0107- has\u0142o, \u017ce to on b\u0119dzie bi\u0142 si\u0119 o ich dobrobyt i ju\u017c b\u0119dzie ich atamanem. Dwa lata g\u0142odu i cz\u0142owiek zag\u0142osuje na ka\u017cdego atamana. Dlatego w\u0142a\u015bnie wszystkie sztuczne g\u0142odowania trwa\u0142y zawsze dwa lata.\n                      <br>Nagle, nieoczekiwanie i ostro rzuci\u0142 pytanie:\n                      <br>-Stienia, a dlaczego utopi\u0142 ksi\u0119\u017cn\u0119?!<\/p>\n                    <p>Wszystko w sali zamar\u0142o. Student, pochyliwszy g\u0142ow\u0119 i zmru\u017cywszy oczy, zada\u0142 to pytanie tak, jakby to tutaj, w tej chwili pope\u0142niono przest\u0119pstwo, a winnym jest Stienia siedz\u0105cy przy tym stoliku. W g\u0142owie Stieni zacz\u0119\u0142a uk\u0142ada\u0107 si\u0119\n                      odpowied\u017a, kt\u00f3ra wyp\u0142ywa\u0142a z pie\u015bni. Te s\u0142owa by\u0142y odpowiedzi\u0105. Ale student czyta\u0142 w jego my\u015blach. Spl\u00f3t\u0142szy r\u0119ce na piersiach, odchyliwszy si\u0119 na krze\u015ble, przymru\u017cy\u0142 \u015bmiej\u0105ce si\u0119 oczy, pochyli\u0142 nieco g\u0142ow\u0119 i powiedzia\u0142:\n                      <br>-Stienieczka, nie by\u0142o i nie mog\u0142o by\u0107 \u017cadnego utyskiwania, ka\u017cdy grabi\u0142 to, co chcia\u0142.\n                      <br>I znowu student smaga\u0142 pytaniami, kt\u00f3re g\u0142\u0119boko rani\u0142y Stieni\u0119:\n                      <br>-Czym ksi\u0119\u017cna ciemi\u0119\u017cy\u0142a Kozak\u00f3w? Dlaczego Kozacy utopili ksi\u0119\u017cn\u0119?<\/p>\n                    <p>Silny Stienia, kt\u00f3ry skacz\u0105c ze spadochronem mia\u0142 tyle silnej woli, \u017ce otwiera\u0142 go w ostatniej chwili, tu\u017c nad ziemi\u0105; Stienia, kt\u00f3ry mia\u0142 pierwsz\u0105 kategori\u0119 w \u017co\u0142nierskich zapasach; Stienia, kt\u00f3ry sam m\u00f3g\u0142 obroni\u0107 s\u0142abszego &#8211; siedzia\u0142\n                      teraz zagubiony ze zwisaj\u0105cymi r\u0119koma. A student tylko pochyli\u0142 jeszcze bardziej g\u0142ow\u0119 i ze zmru\u017conymi oczyma zadawa\u0142 ciosy, jeden po drugim i nie by\u0142o sposobu, aby si\u0119 zas\u0142oni\u0107. Boria siedzia\u0142 z napi\u0119tymi mi\u0119\u015bniami i zaci\u015bni\u0119tymi\n                      pi\u0119\u015bciami. Rumieniec zala\u0142 mu szyj\u0119 i barwi\u0142 ju\u017c policzki. Widzia\u0142 ca\u0142\u0105 niemoc Stieni i w tej chwili g\u0142\u0119boko nienawidzi\u0142 studenta.\n                      <br>I nagle przypomnia\u0142 sobie ten wiecz\u00f3r, kiedy to szed\u0142 z Ware\u0144k\u0105 do kina i on Boria , przedstawiwszy Ware\u0144ce studenta, zaprosi\u0142 go na film. Po seansie, kiedy szli chodnikiem, rozprawiaj\u0105cego Bori\u0119 nieoczekiwanie zatrzyma\u0142y s\u0142owa studenta:\n                      <br>-Boria, a ty teraz dok\u0105d?\n                      <br>Boria zastyg\u0142 w niedowierzaniu. Jak to dok\u0105d? Przecie\u017c to zrozumia\u0142e, \u017ce teraz spotkaj\u0105 si\u0119 z ch\u0142opakami i dziewczynami i ca\u0142\u0105 gromad\u0105 p\u00f3jd\u0105 ulic\u0105 Wi\u015bniow\u0105, potem przejd\u0105 Gruszow\u0105, skr\u0119c\u0105 w Winogronow\u0105 i wyjd\u0105 na u\u015bpiony brzeg rzeki,\n                      zostawiaj\u0105c po prawej stronie w\u0105skie pasmo zatoki wci\u015bni\u0119tej pomi\u0119dzy urwiste brzegi. I zobacz\u0105 t\u0119 tajemniczo\u015b\u0107 odwr\u00f3conego obrazu nieba z ksi\u0119\u017cycem i gwiazdami le\u017c\u0105cymi u st\u00f3p. Dziewczyny odejd\u0105 na stron\u0119, zdejm\u0105 kretonowe sukienki,\n                      a ch\u0142opcy tak\u017ce rozbior\u0105 si\u0119 do naga i wskocz\u0105 wszyscy do tej ciep\u0142ej, rozgrzanej podczas upalnego dnia otch\u0142ani i b\u0119d\u0105 p\u0142yn\u0105\u0107 i p\u0142yn\u0105\u0107 po ksi\u0119\u017cycowej \u015bcie\u017cce. A potem, odziawszy si\u0119 w suche ubrania, b\u0119d\u0105 chodzi\u0107 po \u015bpi\u0105cych ulicach\n                      a\u017c do pierwszego piania koguta na odleg\u0142ym prawym brzegu rzeki. Przecie\u017c to zrozumia\u0142e. W ko\u0144cu to Boria, ju\u017c od dw\u00f3ch tygodni, spacerowa\u0142 co wiecz\u00f3r z Ware\u0144k\u0105.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c11\" class=\"d-block style-302 style-local-477-c11 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <div class=\"h-image__frame-container-outer\">\n                    <div class=\"h-image__frame-container\">\n                      <!---->\n                      <!---->\n                      <img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"700\" height=\"548\" src=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2-1.jpg\" class=\"wp-image-495 style-302-image style-local-477-c11-image\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2-1.jpg 700w, https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2-1-300x235.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px\" \/>\n                      <div class=\"h-image__frame h-hide-lg h-hide-md h-hide-sm style-302-frameImage style-local-477-c11-frameImage\"><\/div>\n                    <\/div>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c12\" class=\"h-text h-text-component style-303 style-local-477-c12 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Waria spojrza\u0142a na zak\u0142opotanego Bori\u0119 i za\u015bmia\u0142a si\u0119.\n                      <br>-Boria, a my z Wari\u0105 t\u0119dy &#8211; powiedzia\u0142 student, zmru\u017cywszy u\u015bmiechaj\u0105ce si\u0119 oczy. Pochyli\u0142 g\u0142ow\u0119, wzi\u0105\u0142 pod r\u0119k\u0119 Wari\u0119 i uprowadzi\u0142 j\u0105 od os\u0142upia\u0142ego Borii.\n                      <br>-To gdzie ty si\u0119, w ko\u0144cu, uczysz, student? &#8211; oprzytomniawszy zapyta\u0142 Tola.\n                      <br>W ciszy, z naciskiem, cedz\u0105c s\u0142owa przez z\u0119by, Boria powiedzia\u0142:\n                      <br>-On, sukinsyn, uczy si\u0119 w Stambule! &#8211; i nie wstaj\u0105c z krzes\u0142a Boria waln\u0105\u0142 pi\u0119\u015bci\u0105 w przymru\u017cone u\u015bmiechaj\u0105ce si\u0119 oczy studenta. Zerwa\u0142 si\u0119, odrzuci\u0142 gwa\u0142townie spod siebie krzes\u0142o i przy d\u017awi\u0119ku rozlatuj\u0105cej si\u0119 szyby uderzy\u0142 ca\u0142ym\n                      cia\u0142em. Student zrobi\u0142 ma\u0142y unik, przepu\u015bci\u0142 zmierzaj\u0105ca w jego stron\u0119 pi\u0119\u015b\u0107 i sam uderzy\u0142 z do\u0142u kr\u00f3tkim sierpowym. Trafi\u0142 tak\u017ce. Chwyci\u0142 Bori\u0119 za r\u0119k\u0119 i obr\u00f3ci\u0142 go plecami do siebie. Ci\u0119\u017cko by\u0142oby Borii gdyby nie ten litr mleka\n                      od miejscowych kr\u00f3w wypijany codziennie od samego dzieci\u0144stwa.\n                      <br>-Ch\u0142opi! Ej wy! Ochujeli\u015bcie&#8230; czy co! Zaraz wezw\u0119 milicj\u0119 &#8211; krzykn\u0119\u0142a gro\u017anie Wala.<\/p>\n                    <p>Milicja w osobie dzielnicowego Mitrofanycza ju\u017c obserwowa\u0142a zaj\u015bcie, odszed\u0142szy w cie\u0144 i chowaj\u0105c ogienek papierosa. Mitrofanycz by\u0142 zas\u0142u\u017conym milicjantem-profesjonalist\u0105, wi\u0119c jako profesjonali\u015bcie nie wypada\u0142o mu zjawi\u0107 si\u0119 w trakcie\n                      draki. Mitrofanycz wyczekiwa\u0142 tego momentu, kiedy b\u0119dzie mo\u017cna i trzeba b\u0119dzie, poprawiwszy milicyjn\u0105 fura\u017cerk\u0119, stan\u0105\u0107 na pierwszym planie zdarzenia.\n                      <br>Nagle, przez rozbite okno, z g\u0142o\u015bnika wisz\u0105cego na s\u0142upie, za kt\u00f3rym chowa\u0142 si\u0119 dzielnicowy Mitrofanycz, do \u015brodka wpad\u0142a melodia w wykonaniu s\u0142awnego ch\u00f3ru Aleksandrowa. Ta s\u0142ynna melodia, kt\u00f3ra by\u0142a tak bliska Stieni.\n                      <br>Zako\u0142ysa\u0142y si\u0119 na falach ostrodziobe, malowane. A na nich, po nocnej pijatyce, Kozacy. Z \u0142odzi wychodzi Kozak, a z nim jeszcze dwaj i prosto do Stieni. Ciarki przelecia\u0142y Stieni po plecach.\n                      <br>-Patrzcie! Przecie\u017c to dzielnicowy Mitrofanycz, a z nim dwaj posterunkowi &#8211; uradowa\u0142 si\u0119 Stienia.\n                      <br>Mitrofanycz podszed\u0142 do sto\u0142u, po gospodarsku odsun\u0105\u0142 z\u0142ociste wczoraj pierogi i usiad\u0142 na krze\u015ble, gdzie siedzia\u0142 Jasza.\n                      <br>-A gdzie Jasza? &#8211; ze zdziwieniem zapyta\u0142 ch\u0142opak o wystaj\u0105cych ko\u015bciach policzkowych z w\u0105skimi mongolskimi oczyma.\n                      <br>-Jaki Jasza? &#8211; z takim samym zdziwieniem spyta\u0142 Mitrofanycz.\n                      <br>-Jasza z gitar\u0105. Dopiero co siedzia\u0142 tu gdzie wy, na tym krze\u015ble &#8211; i ch\u0142opak zacz\u0105\u0142 zagl\u0105da\u0107 -pod st\u00f3\u0142.\n                      <br>-Ja ju\u017c pi\u0119tna\u015bcie minut obserwuj\u0119 ten Ba\u0142agan i \u017cadnego Jaszy nie widzia\u0142em i gitary tak\u017ce nie widzia\u0142em &#8211; rzek\u0142 Mitrofanycz.\n                      <br>-A to co takiego? Tutaj i teraz siedzia\u0142 Jasza, gra\u0142 na gitarze, a Stienia pl\u0105sa\u0142 z Kozakami &#8211; powiedzia\u0142 z wyra\u017anym zaniepokojeniem ch\u0142opak.\n                      <br>Mitrofanycz uwa\u017cnie zajrza\u0142 w szczeliny oczu ch\u0142opaka o wystaj\u0105cych ko\u015bciach policzkowych i wypowiedzia\u0142 s\u0142owa K\u0142awiny, kt\u00f3re tak by\u0142y znane Stieni:\n                      <br>-Pi\u0107 -trze &#8211; ba mniej.\n                      <br>-Ale my\u015bmy z nimi nie pili, a jednak sami widzieli\u015bmy jak szli bur\u0142acy brzegiem Wo\u0142gi i s\u0142ycha\u0107 -by\u0142o ich j\u0119k. Widzieli\u015bmy jak Kozacy pl\u0105sali ze Stieni\u0105 i jak toczy\u0142a si\u0119 z urwiska do rzeki Szarej kareta z Iwanowsk\u0105 krasawic\u0105, wczorajsz\u0105\n                      \u017con\u0105 Iwana Gro\u017anego. Widzieli\u015bmy i s\u0142yszeli. S\u0142yszeli i widzieli&#8230;<\/p>\n                    <p>Tola trzymaj\u0105c w jednej r\u0119ce butelk\u0119, po kt\u00f3rej szlizga\u0142 si\u0119 policzkiem i patrzy\u0142 jednym szeroko rozwartym okiem, jako \u017ce drugie jeszcze spa\u0142o, przez niedopit\u0105 gor\u0105c\u0105 zawarto\u015b\u0107 butelki prosto na milicjanta, kt\u00f3rego spyta\u0142 be\u0142kotliwie:\n                      <br>-To gdzie ty si\u0119 u-czysz, stu-dent?\n                      <br>Dzielnicowy od\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142ugopis i wzrokiem hipnotyzera przewierci\u0142 to oko Toli, jednak\u017ce zawarto\u015b\u0107 butelki neutralizowa\u0142a jego milicyjn\u0105 magiczn\u0105 si\u0142\u0119. Odwr\u00f3ciwszy si\u0119 do posterunkowych, Mitrofanycz powiedzia\u0142:\n                      <br>-Motocykl z przyczep\u0105 i na wytrze\u017awia\u0142k\u0119.\n                      <br>Ostanie s\u0142owo w mgnieniu oka otrze\u017awi\u0142o Tol\u0119 i wyra\u017anie powiedzia\u0142:\n                      <br>-Na motorze nie pojad\u0119.\n                      <br>-A to dlaczego? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Mitrofanycz.\n                      <br>-Dziewczyny zobacz\u0105 &#8211; odpar\u0142 Tola.\n                      <br>Odpowied\u017a ta zmusi\u0142a dzielnicowego milicjanta Mitrofanycza do zastanowienia.\n                      <br>-Wezwijcie milicyjny gazik.\n                      <br>-Towarzyszu dzielnicowy, towarzyszu Mitrofanycz, nie wolno Toli do wytrze\u017awia\u0142ki! &#8211; powiedzia\u0142 b\u0142agalnie Stienia.\n                      <br>-A dlaczego nie wolno?\n                      <br>-Zbli\u017ca si\u0119 wielkie \u015bwi\u0119to i sporo ideologicznej pracy &#8211; has\u0142a na dzie\u0144 urodzin W\u0142odzimierza Iljicza &#8211; odpar\u0142 Stienia.\n                      <br>I tu Tola znowu straci\u0142 wyrazisto\u015b\u0107 mowy i zacz\u0105\u0142 powtarza\u0107 o sobie, nie wiadomo czemu, w trzeciej osobie.\n                      <br>-Nie wolno Toli do wytrze\u017awia\u0142ki. On i-de-o-lo-gicz-ny pracownik.\n                      <br>-Razin, na twoj\u0105 odpowiedzialno\u015b\u0107 -, zabieraj go i \u017ceby tu nawet jego ducha nie by\u0142o. A wam, studenci, zagospodaruj\u0119 po pi\u0119tna\u015bcie d\u00f3b.\n                      <br>Boria, patrz\u0105c na studenta, powiedzia\u0142 cicho:\n                      <br>-Student, jutrzejszy \u015blub to fru&#8230; fru&#8230;\n                      <br>Student, pochyliwszy g\u0142ow\u0119 i zmru\u017cywszy u\u015bmiechaj\u0105ce si\u0119 oczy z si\u0144cem ko\u0142o prawego, powiedzia\u0142:\n                      <br>-Boria, zapraszamy ci\u0119 z Wari\u0105 na \u015blub za pi\u0119tna\u015bcie dni. Przyjd\u017a.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"477-c13\" class=\"h-text h-text-component style-304 style-local-477-c13 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Walentyn Efde,\n                      <br>Gda\u0144sk 1999-2000r.\n                      <br>ilustracje autora<\/p>\n                    <p>Opracowanie chronione prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrze\u017cone.<\/p>\n                    <p>T\u0142umaczenie: Anna L. Fomiczowi&nbsp; Zbigniew M. Jankowski<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n              <\/div>\n            <\/div>\n          <\/div>\n        <\/div>\n      <\/div>\n    <\/div>\n  <\/div>\n<\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pewnego dnia, wiele lat temu, wchodz\u0105c do og\u00f3lnodost\u0119pnej sto\u0142\u00f3wki zobaczy\u0142em co\u015b i us\u0142ysza\u0142em. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"page-templates\/full-width-page.php","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"class_list":["post-477","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/477","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=477"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/477\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":511,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/477\/revisions\/511"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=477"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}