{"id":438,"date":"2025-10-12T21:16:03","date_gmt":"2025-10-12T19:16:03","guid":{"rendered":"https:\/\/rysunek.org\/?page_id=438"},"modified":"2025-10-12T21:32:24","modified_gmt":"2025-10-12T19:32:24","slug":"zamiana","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/zamiana\/","title":{"rendered":"Zamiana"},"content":{"rendered":"<div data-colibri-id=\"438-c1\" class=\"style-271 style-local-438-c1 position-relative\">\n  <!---->\n  <div data-colibri-component=\"section\" data-colibri-id=\"438-c2\" id=\"custom\" class=\"h-section h-section-global-spacing d-flex align-items-lg-center align-items-md-center align-items-center style-272 style-local-438-c2 position-relative\">\n    <!---->\n    <!---->\n    <div class=\"h-section-grid-container h-section-boxed-container\">\n      <!---->\n      <div data-colibri-id=\"438-c3\" class=\"h-row-container gutters-row-lg-2 gutters-row-md-2 gutters-row-0 gutters-row-v-lg-2 gutters-row-v-md-2 gutters-row-v-2 style-273 style-local-438-c3 position-relative\">\n        <!---->\n        <div class=\"h-row justify-content-lg-center justify-content-md-center justify-content-center align-items-lg-stretch align-items-md-stretch align-items-stretch gutters-col-lg-2 gutters-col-md-2 gutters-col-0 gutters-col-v-lg-2 gutters-col-v-md-2 gutters-col-v-2\">\n          <!---->\n          <div class=\"h-column h-column-container d-flex h-col-lg-auto h-col-md-auto h-col-auto style-274-outer style-local-438-c4-outer\">\n            <div data-colibri-id=\"438-c4\" class=\"d-flex h-flex-basis h-column__inner h-px-lg-2 h-px-md-2 h-px-2 v-inner-lg-2 v-inner-md-2 v-inner-2 style-274 style-local-438-c4 position-relative\">\n              <!---->\n              <!---->\n              <div class=\"w-100 h-y-container h-column__content h-column__v-align flex-basis-100 align-self-lg-start align-self-md-start align-self-start\">\n                <!---->\n                <div data-colibri-id=\"438-c6\" class=\"d-block style-276 style-local-438-c6 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <div class=\"h-image__frame-container-outer\">\n                    <div class=\"h-image__frame-container\">\n                      <!---->\n                      <!---->\n                      <img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"547\" height=\"550\" src=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja.jpg\" class=\"wp-image-441 style-276-image style-local-438-c6-image\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja.jpg 547w, https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja-298x300.jpg 298w, https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja-150x150.jpg 150w\" sizes=\"auto, (max-width: 547px) 100vw, 547px\" \/>\n                      <div class=\"h-image__frame h-hide-lg h-hide-md h-hide-sm style-276-frameImage style-local-438-c6-frameImage\"><\/div>\n                    <\/div>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"438-c7\" class=\"h-lead h-text h-text-component style-277 style-local-438-c7 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Uczucia niepokoju nie przemija\u0142o. Nawiedza\u0142o nie rano i r\u00f3wnie\u017c nie wieczorem. Stopniowo &#8211; od \u0142a\u0144cuszka wydarze\u0144 &#8211; powoli wkrada\u0142o si\u0119 do jej duszy. Od tych wydarze\u0144, kt\u00f3re -jak promienie \u015bwiat\u0142a w kalejdoskopie &#8211; przechodz\u0105ce przez\n                      kraw\u0119dzie szkie\u0142 \u015bwiec\u0105c i odbijaj\u0105c od nich, tworz\u0105 r\u00f3\u017cne obrazy.<\/p>\n                    <p>Te wydarzenia niejednakowo wp\u0142ywa\u0142y na ka\u017cdego mieszka\u0144ca olbrzymiego imperium.<\/p>\n                    <p>Jedni, maj\u0105c uszy i oczy, nie umieli widzie\u0107 i s\u0142ysze\u0107. Jak \u015blimak &#8211; ukrywszy si\u0119 w swojej skorupie, w wielopi\u0119trowym betonowym bloku, z zapaskudzonym wsp\u00f3lnym podjazdem, jednocz\u0105cym dziesi\u0105tki takich \u015blimak\u00f3w, oddzieliwszy si\u0119 uniwersaln\u0105\n                      \u015bciank\u0105 z p\u0142yty wi\u00f3rowej i obowi\u0105zkowo ozdobiwszy kryszta\u0142ami p\u00f3\u0142ki, wierzyli w trwa\u0142o\u015b\u0107 swoich otoczek.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"438-c8\" class=\"h-text h-text-component style-278 style-local-438-c8 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Ju\u017c od kilku dni Tania nie mog\u0142a znale\u017a\u0107 sobie miejsca. I nagle teraz, postanowiwszy w\u0142a\u015bnie wczoraj, wyb\u0142agawszy z trudem trzy dni zwolnienia z pracy, po\u017cyczywszy pieni\u0105dze na podr\u00f3\u017c, przepchn\u0105wszy si\u0119 w ogromnej sali kas poci\u0105g\u00f3w\n                      dalekobie\u017cnych i kupiwszy bilet dopiero p\u00f3\u017anym wieczorem, jecha\u0142a do miasta, w kt\u00f3rym s\u0142u\u017cy\u0142o w wojsku jej dziecko.\n                      <br>Koledzy w pracy uspokajali j\u0105: &#8211;\n                      <br>&#8211; Wszystkich dzieci s\u0142u\u017c\u0105. We\u017amy Pietrown\u0105, jej synowie w Afganistanie i B\u00f3g nad nimi czuwa. &#8211; Bierz przyk\u0142ad z niej.\n                      <br>&#8211; Tak, i twojemu dziecku ju\u017c dziewi\u0119tnasty roczek przelecia\u0142.\n                      <br>Wier\u0119 zna\u0142a od pierwszych dni pracy po uko\u0144czeniu instytutu. Konstruktor Lo\u0144ka nazwa\u0142 j\u0105 &#8222;Ojczyzna Matka&#8221;. \u015amiech i natarczywo\u015b\u0107, pewno\u015b\u0107 siebie; na zebraniach dawali jej do czytania jedynie s\u0142uszne &#8211; patriotyczne przem\u00f3wienia.\n                      <br>To by\u0142o&#8230; No tak, to ju\u017c p\u00f3\u0142 roku jak Wiera nawet nie u\u015bmiechnie si\u0119. Stanie przy oknie, patrzy w dal i widzi dalek\u0105, obc\u0105 ziemi\u0119, g\u00f3ry i s\u0142yszy takie dziwne, nies\u0142owia\u0144skie nazwy.<\/p>\n                    <p>Pewnego razu dzia\u0142acz partyjny sun\u0105\u0142 do niej z mow\u0105 partyjn\u0105 wydrukowan\u0105 na dw\u00f3ch karteczkach. Wojskowa postawa, baretki na piersi &#8211; \u015bciana nie do obej\u015bcia&#8230; Wierka podnios\u0142a tylko oczy i nie widz\u0105c posz\u0142a &#8211; prosto na \u015bcian\u0119! Od tej\n                      pory dzia\u0142acz partyjny jej nie nachodzi. To zdarzy\u0142o si\u0119 po tym, kiedy kierownikowi laboratorium chemicznego przywie\u017ali z Afganistanu syna. Na pogrzebie by\u0142a warta honorowa &#8211; czterech \u017co\u0142nierzy z automatami, m\u0142odziutki porucznik,\n                      a z nimi obywatel w cywilu. Cynkowe \u015bcianki stoj\u0105cej na \u015brodku pokoju trumny odbija\u0142y ch\u0142odne \u015bwiat\u0142o. Matka krzycza\u0142a histerycznie: &#8211; Syneczku! Nikole\u0144kaaa! Chc\u0119 go zobaczy\u0107! S\u0105siad Wasyl wybiegi z pokoju i za minutk\u0119 powr\u00f3ci\u0142 z\n                      m\u0142otkiem i obc\u0119gami.\n                      <br>&#8211; Pom\u00f3\u017ccie! &#8211; Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do grupy dzieci i dziewcz\u0105t, kt\u00f3re jeszcze tak niedawno odprowadza\u0142y go do wojska, a w tym pokoju d\u017awi\u0119cza\u0142y ich piosenki i \u015bmiech, a teraz zak\u0142opotanych od tego wszystkiego, co si\u0119 wydarzy\u0142o.\n                      <br>&#8211; Nie wolno! &#8211; Srogo zabrzmia\u0142 g\u0142os tego w cywilu.\n                      <br>Za\u0142adowali na samoch\u00f3d i powie\u017ali nie otwieraj\u0105c wieka cynkowej trumny.<\/p>\n                    <p>Nareszcie w przedziale, za oknem, kt\u00f3rego miga\u0142y ha\u0142a\u015bliwe stacje du\u017cych miast, b\u0142yskawicznie przemyka\u0142y ciche przystanki male\u0144kich wiosek. Uczucie niepokoju nie opuszcza\u0142o jej ani na chwil\u0119.<\/p>\n                    <p>Poci\u0105g dojecha\u0142 do zab\u0142oconego, za\u015bmieconego strz\u0119pami gazet i ogryzkami peronu, na kt\u00f3rym m\u0142ody Gruzin z ow\u0142osionymi, umi\u0119\u015bnionymi r\u0119koma zapa\u015bnika wagi ci\u0119\u017ckiej handlowa\u0142 pierogami z serem &#8211; haczapuriami, a ni\u017cej, kobieta w brudnej\n                      pomara\u0144czowej kurtce, ze z\u0142otymi lokami w\u0142os\u00f3w wymykaj\u0105cymi si\u0119 spod bia\u0142ej chusteczki, czy\u015bci\u0142a kolejowe podk\u0142ady. Przyjezdnych pasa\u017cer\u00f3w by\u0142o ma\u0142o. Peron szybko opustosza\u0142.<\/p>\n                    <p>Tania z \u0142atwo\u015bci\u0105 znalaz\u0142a jednostk\u0119 wojskow\u0105, w kt\u00f3rej s\u0142u\u017cy\u0142 jej syn. W wartowni mia\u0142 s\u0142u\u017cb\u0119 wysoki, smuk\u0142y \u017co\u0142nierz z d\u0142ugimi r\u0119koma, bluza stercza\u0142a na nim jak worek z rzemykiem wisz\u0105cym w poprzek chudego cia\u0142a. D\u0142ugo kr\u0119ci\u0142 korbk\u0105\n                      polowego telefonu.\n                      <br>&#8211; Tak, tak. S\u0142ucham. Prosz\u0105 was &#8211; powiedzia\u0142, podaj\u0105c Tani s\u0142uchawk\u0119 telefoniczn\u0105.\n                      <br>&#8211; Jeste\u015bcie matk\u0105 szeregowca Zielenicyna? &#8211; Zabrzmia\u0142 g\u0142os w s\u0142uchawce. &#8211; On jest teraz na posterunku! \u017ba\u0142uj\u0119, ale nie mo\u017cemy zwolni\u0107 go z warty! Zabronione! Dlatego b\u0119dziecie musieli poczeka\u0107. Do zako\u0144czenia s\u0142u\u017cby nie powiadomimy\n                      go o waszym przyje\u017adzie, Zrobiwszy pauz\u0119, powiedzia\u0142 nie wojskowym tonem:\n                      <br>&#8211; Wybaczcie, taki regulamin. Za chwil\u0119 b\u0119dzie jecha\u0107 autobus do miasteczka wojskowego. Spotkaj\u0105 was i poka\u017c\u0105 gdzie mo\u017cecie odpocz\u0105\u0107.<\/p>\n                    <p>Autobus jecha\u0142 pewnie w\u0105skimi uliczkami, po obu stronach rozci\u0105ga\u0142y si\u0119 jedno i dwupi\u0119trowe domy z pompatycznymi fasadami, marmurowymi schodami i niszami &#8211; szaszabanami. Fasady spogl\u0105da\u0142y na ulic\u0119, jakby rywalizuj\u0105c mi\u0119dzy sob\u0105 w bogactwie\n                      i wa\u017cno\u015bci gospodarza. Za fasadami gnie\u017adzi\u0142a si\u0119 niegospodarno\u015b\u0107, skutek materialnych wydatk\u00f3w na fa\u0142szyw\u0105 mani\u0119 wielko\u015bci i braku my\u015blenia, g\u0142\u00f3wnie w planowaniu i in\u017cynierskim rozwi\u0105zaniu budownictwa mieszkaniowego. Pejza\u017c ten\n                      uzupe\u0142nia\u0142y czarne \u015bwinie, wypuszczone przez gospodarzy na zewn\u0105trz, ryj\u0105ce w bruku brudnej, niezadbanej drogi przelotowej.<\/p>\n                    <p>Huk wyj\u0105cych silnik\u00f3w samolotu stawa\u0142 si\u0119 coraz g\u0142o\u015bniejszy. Po b\u0142\u0119kitnym niebie p\u0142yn\u0119\u0142y bia\u0142e ob\u0142oki, zachodz\u0105c jeden na drugi rysowa\u0142y dziwne obrazy. I nagle, nieoczekiwanie rozchodz\u0105c si\u0119, ods\u0142ania\u0142y bezkresn\u0105 przestrze\u0144 niebiesk\u0105,\n                      na kt\u00f3rej w\u0142a\u015bnie w tym momencie pojawia\u0142 si\u0119 samolot.\n                      <br>&#8211; Chod\u017amy, poka\u017c\u0119, gdzie b\u0119dziecie mog\u0142a odpocz\u0105\u0107! &#8211; Zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niej starszy podoficer, kt\u00f3ry wyszed\u0142 na spotkanie. Zamiast przywitania uni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 do fura\u017cerki.\n                      <br>Szli po \u015bcie\u017cynce przecinaj\u0105cej trawnik.\n                      <br>&#8211; Oto sto\u0142\u00f3wka, gdyby\u015bcie chcieli co\u015b zje\u015b\u0107 &#8211; Nie odwracaj\u0105c si\u0119 machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 w stron\u0119 d\u0142ugiego budynku ze szklan\u0105 \u015bcian\u0105 okien, kontynuuj\u0105c marsz w kierunku trzypi\u0119trowego gmachu stoj\u0105cego po drugiej stronie trawnika.<\/p>\n                    <p>\u015acie\u017cka przecina\u0142a trawnik ze strumieniem, z kt\u00f3rego stercza\u0142y resztki trzyko\u0142owego rowerka dzieci\u0119cego.<\/p>\n                    <p>Holl odgrodzony by\u0142 od korytarza szklanym witra\u017cem. Na dw\u00f3ch \u015bcianach wisia\u0142y plansze z bojowym szlakiem dywizji i z fotografiami poleg\u0142ych w czasie Wielkiej Wojny Ojczy\u017anianej,<\/p>\n                    <p>Okno wychodzi\u0142o na podw\u00f3rko, na \u015brodku kt\u00f3rego bawi\u0142y si\u0119 dzieci. Za piaskownic\u0105, w g\u0142\u0119bi podw\u00f3rza, sta\u0142y przyrz\u0105dy gimnastyczne. Wypolerowane do blasku kraw\u0119dzie i belka poprzeczna \u015bwiadczy\u0142y o tym, \u017ce \u0107wiczono na nich codziennie.<\/p>\n                    <p>Pod plansz\u0105 sta\u0142a d\u0142uga \u0142awka z g\u0105bkowymi poduszkami i wmontowanymi na ko\u0144cach kwietnikami.<\/p>\n                    <p>Poczuwszy zm\u0119czenie Tania po\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 na \u0142awce. Wok\u00f3\u0142 panowa\u0142a cisza. Zielone li\u015bcie zwisa\u0142y nad jej twarz\u0105. Czerwone smu\u017cki \u015bwiat\u0142a ubarwi\u0142y pojedyncze listki z \u017cy\u0142kami, kt\u00f3re jaskrawo wybija\u0142y si\u0119 na tle b\u0142\u0119kitno-zielonej g\u0142\u0119bi,\n                      przetkanej wchodz\u0105c\u0105 w ni\u0105 zieleni\u0105. I oto nagle, tak jak w dzieci\u0144stwie, Tania zobaczy\u0142a male\u0144kie okno w swoim pokoju, do kt\u00f3rego zagl\u0105da\u0142y ga\u0142\u0105zki kwitn\u0105cej wi\u015bni.<\/p>\n                    <p>I ten zapach! Zapach zmieszany &#8211; kwitn\u0105cej akacji z bzem i berberysem, sp\u0142ywaj\u0105cy p\u00f3\u017anym wieczorem z lesistych g\u00f3r na lustrzan\u0105 g\u0142ad\u017a olbrzymiej rzeki.<\/p>\n                    <p>Daleko, daleko kuka\u0142a kuku\u0142ka. Wpl\u00f3t\u0142 si\u0119 trel s\u0142owika. I jakby za spraw\u0105 niewidzialnego dyrygenta, najpierw cicho, stopniowo przybieraj\u0105c na sile, doszed\u0142 przeci\u0105g\u0142y, mi\u0119kki g\u0142os, kt\u00f3ry \u015bpiewa\u0142 o migaj\u0105cych gwiazdach, o ksi\u0119\u017cycu na\n                      niebie, o mi\u0142o\u015bci, od kt\u00f3rej zamiera serce.<\/p>\n                    <p>Tani\u0119 obudzi\u0142 klakson samochodu, amfibii, w kt\u00f3rej siedzieli kierowca i \u017co\u0142nierz z automatem.<\/p>\n                    <p>Cos stukn\u0119\u0142o za \u015bcian\u0105 i obok, po korytarzu, przebiegli trzej ch\u0142opcy ubrani w letnie kombinezony.<\/p>\n                    <p>Minut\u0119 p\u00f3\u017aniej wskakiwali w biegu przez burt\u0119 p\u0142ywaj\u0105cej amfibii wyje\u017cd\u017caj\u0105cej z podw\u00f3rza.<\/p>\n                    <p>Ob\u0142ok b\u0142\u0119kitnego dymu rozp\u0142ywa\u0142 si\u0119 powoli. Tania nie mog\u0142a ju\u017c przebywa\u0107 w tym pokoju. Wyszed\u0142szy na podw\u00f3rze zobaczy\u0142a d\u0142ugi zarys sto\u0142\u00f3wki.<\/p>\n                    <p>Wchodz\u0105c do wn\u0119trza, od razu zauwa\u017cy\u0142a Nin\u0119, kole\u017cank\u0119 z roku w instytucie. Siedzia\u0142a przy stoliku przy oknie, pod du\u017cym portretem. Na stole sta\u0142y dwie tace z obiadem. Nina czeka\u0142a na kogo\u015b.<\/p>\n                    <p>Zobaczywszy Tanie, Nina klasn\u0119\u0142a w d\u0142onie i krzykn\u0119\u0142a:<\/p>\n                    <p>&#8211; Bo\u017ce m\u00f3j! Czy to ty?! Ile to ju\u017c lat! Ile zim! Nie spodziewa\u0142am si\u0119! Spotka\u0107 ciebie! I to tutaj! Przyjechali\u015bmy z m\u0119\u017cem do syna. A ty? Co ty tutaj robisz?<\/p>\n                    <p>&#8211; Ja tak\u017ce do syna. S\u0142u\u017cy w tej dywizji. Czekasz na Igora? &#8211; Zapyta\u0142a Tania wskazuj\u0105c na tac\u0119 z obiadem.<\/p>\n                    <p>&#8211; Och Taniusza! Wiele wody up\u0142yn\u0119\u0142o od tamtych czas\u00f3w! Och jak wiele! &#8211; Powiedzia\u0142a Nina. &#8211; Mam drugiego m\u0119\u017ca. Jak ja stara\u0142am si\u0119 zatrzyma\u0107 Igora. Urodzi\u0142am syna, my\u015bla\u0142am, \u017ce dziecko zatrzyma. Nic nie zatrzyma\u0142o. Odszed\u0142. To by\u0142a\n                      dla mnie tragedia. U nas w rodzinie wszyscy stateczni. Nie by\u0142o rozwod\u00f3w.<\/p>\n                    <p>Nina roz\u0142o\u017cy\u0142a r\u0119ce, potrz\u0105sn\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105 odrzucaj\u0105c pasmo czarnych lok\u00f3w z wysokiego czo\u0142a i powiedzia\u0142a:<\/p>\n                    <p>&#8211; Moje nieudane ma\u0142\u017ce\u0144stwo naruszy\u0142o rodzinn\u0105 tradycj\u0119. To s\u0142owa mojej babuni. A ty \u017cyjesz z Sierio\u017c\u0105? Wy ju\u017c wtedy \u017cyli\u015bcie ze sob\u0105. Jak m\u0105\u017c i \u017cona. &#8211; \u017bona?<\/p>\n                    <p>&#8211; \u017bona nie \u015bciana. \u017bon\u0119 mo\u017cna obej\u015b\u0107. No i mnie obeszli &#8211; odpowiedzia\u0142a szybko Tania. U\u015bmiech k\u0105cikiem warg wypad\u0142 wymuszenie.<\/p>\n                    <p>Twarz od razu zrobi\u0142a si\u0119 powa\u017cna.<\/p>\n                    <p>&#8211; Wysz\u0142am za m\u0105\u017c za drugiego. Urodzi\u0142am syna. A Sierio\u017cki zapomnie\u0107 i tak nie mog\u0142am &#8211; powiedzia\u0142a Tania &#8211; Tak chcia\u0142am, \u017ceby on, cho\u0107 troch\u0119 by\u0142 podobny do Sierio\u017cy. &#8211; Filozof &#8211; doda\u0142a niedbale. &#8211; R\u0119ce w kieszenie i na ka\u017cdy temat.\n                      &#8211; I parodiuj\u0105c powiedzia\u0142a: &#8211; I na to jest kilka r\u00f3\u017cnych odpowiedzi. Zale\u017cy, z jakiego punktu widzenia, a je\u015bli chcecie, zale\u017cy z jakiej pozycji b\u0119dziemy rozpatrywa\u0107 dany temat. Filozof! Sierio\u017c\u0105 jest pewny we wszystkim. I odpowied\u017a\n                      zawsze jedna. I tylko tak, jak my\u015bli.<\/p>\n                    <p>Migaj\u0105cy promie\u0144 s\u0142o\u0144ca o\u015bwietli\u0142 twarz Tani. Wypuk\u0142e czo\u0142o, troch\u0119 za szerokie, wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe, sp\u0142aszczone szcz\u0119ki zako\u0144czone pe\u0142nym gracji mi\u0119kkim podbr\u00f3dkiem, pe\u0142ne r\u00f3\u017cowe wargi nadawa\u0142y pi\u0119kna jej twarzy. Pieg\u00f3w na\n                      policzkach i lekko zadartym nosie by\u0142o w sam raz tyle, by nada\u0107 ciep\u0142y, br\u0105zowy odcie\u0144 jej twarzy, na kt\u00f3rej kontrastowo wyr\u00f3\u017cnia\u0142y si\u0119 zielone kocie oczy. Nawet rude loki nie mog\u0142y ich przy\u0107mi\u0107, a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dzi\u0119ki nim i czarnemu\n                      kapeluszowi z szerokim rondem, nabiera\u0142y szczeg\u00f3lnego uroku.<\/p>\n                    <p>&#8211; Filozof! Uczy\u0142am! Uczy\u0142am! \u017beby, cho\u0107 troch\u0119 by\u0142 podobny do Sierio\u017cy. Cierpia\u0142! Cierpia\u0142!<\/p>\n                    <p>Wykrzywi\u0142a usta jakby ugryz\u0142a cytryn\u0119 i powiedzia\u0142a:<\/p>\n                    <p>&#8211; A ja \u015bcierpie\u0107 nie mog\u0142am! Zr\u00f3b pierogi, prosi mnie, a ja mu fig\u0119! &#8211; Pokaza\u0142a fig\u0119, kr\u0119c\u0105c j\u0105 w powietrzu. &#8211; Oto co, a nie pierogi! Ode mnie! Kiedy\u015b przyjecha\u0142y moje ciotki, pedagodzy. Popatrzy\u0142y na nasze wsp\u00f3lne \u017cycie i przy kolacji,\n                      przy nim tak powiadaj\u0105: Tania, rozwied\u017a si\u0119. Twoja nienawi\u015b\u0107 do m\u0119\u017ca \u017ale wp\u0142ynie na charakter dziecka. Widzimy, \u017ce ojciec nie zostawi Andriuszki. B\u0119dzie pomaga\u0142 w jego wychowaniu. Te\u017c mi nauczyciele-psycholodzy!<\/p>\n                    <p>Tania zrobi\u0142a pauz\u0119, a po pauzie powiedzia\u0142a: &#8211; A ja im odpowiedzia\u0142am: Ot co! A nie wychowywanie syna! &#8211; Zn\u00f3w pokaza\u0142a fig\u0119, podnosz\u0105c r\u0119k\u0119 do g\u00f3ry i wymachuj\u0105c w powietrzu. Odchyliwszy si\u0119 na oparcie krzes\u0142a powiedzia\u0142a: &#8211; Odszed\u0142.\n                      Razem z ciotkami. Wysz\u0142am za m\u0105\u017c za drugiego. On usynowi\u0142 Andriuszk\u0119 i dal mu nazwisko Zelenicyn. To ja go zmusi\u0142am do dzia\u0142ania, aby filozof nie pr\u00f3bowa\u0142 wtyka\u0107 nosa.<\/p>\n                    <p>&#8211; Nie \u017cal ci go?<\/p>\n                    <p>&#8211; \u017bal? \u017bal u pszcz\u00f3\u0142ki. Pszcz\u00f3\u0142ka odlecia\u0142a i zabra\u0142a \u017cal &#8211; odpowiedzia\u0142a Tania.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n              <\/div>\n            <\/div>\n          <\/div>\n          <div class=\"h-column h-column-container d-flex h-col-lg-auto h-col-md-auto h-col-auto style-275-outer style-local-438-c5-outer\">\n            <div data-colibri-id=\"438-c5\" class=\"d-flex h-flex-basis h-column__inner h-px-lg-2 h-px-md-2 h-px-2 v-inner-lg-2 v-inner-md-2 v-inner-2 style-275 style-local-438-c5 position-relative\">\n              <!---->\n              <!---->\n              <div class=\"w-100 h-y-container h-column__content h-column__v-align flex-basis-100 align-self-lg-start align-self-md-start align-self-start\">\n                <!---->\n                <div data-colibri-id=\"438-c9\" class=\"h-text h-text-component style-279 style-local-438-c9 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Nagle, przymru\u017cywszy oczy i pochyliwszy si\u0119 do przodu, powiedzia\u0142a:<\/p>\n                    <p>&#8211; A mnie? Mnie \u017ca\u0142owa\u0142?! Sierio\u017cka! Mnie! \u017ba\u0142owa\u0142?! Oto i tak. A mo\u017ce by\u0142oby lepiej gdybym codziennie wy\u0142adowywa\u0142a na nim swoj\u0105 krzywd\u0119. A? Tak to tak. Tam, gdzie ko\u0144czy si\u0119 mi\u0142o\u015b\u0107, zaczyna si\u0119 zdrada. A ja go, przy ca\u0142ej mojej z\u0142o\u015bci,\n                      zdradzi\u0107 nie mog\u0142am! &#8211; Przedrze\u017aniaj\u0105c doda\u0142a: &#8211; Popatrz teraz na ten temat z innego punktu widzenia, z innej pozycji.<\/p>\n                    <p>&#8211; Oj Ninula, znajdzie sobie bab\u0119 i zapomni.<\/p>\n                    <p>Tak jak gdyby wydarzy\u0142o si\u0119 to dopiero wczoraj i dotyczy\u0142o Niny.<\/p>\n                    <p>&#8211; No i jak? Tw\u00f3j Zelenicyn podobny do Sierio\u017cy? &#8211; Zapyta\u0142a Nina. Po jej twarzy przemkn\u0105\u0142 ironiczny u\u015bmiech.<\/p>\n                    <p>&#8211; Sk\u0105d\u017ce! &#8211; Machn\u0105wszy r\u0119k\u0105, jak gdyby nie zauwa\u017caj\u0105c ironii i pragn\u0105c przerwa\u0107 rozmow\u0119 na ten temat. Tania powiedzia\u0142a:<\/p>\n                    <p>&#8211; Wielki znawca piwa. \u015api i pije. \u015api przy telewizorze, w go\u015bcinie \u015bpi. O\u017cywi\u0107 mimik\u0119 jego twarzy mo\u017ce tylko rozmowa o piwie. I je\u015bli \u015bpi\u0119 z innym, to nie jest to zdrada. M\u00f3wi\u0119 mu: San Sanycz zaprosi\u0142 mnie do restauracji. Wr\u00f3c\u0119 p\u00f3\u017ano.\n                      San Sanycz wykupi\u0142 mi wczasy. Jad\u0119 z nim na dwa tygodnie do Batumi. Bez zazdro\u015bci! Prze\u017cywania! Nie ma zdrady! Tak jak gdyby bezp\u0142atny dodatek do rodziny. Mo\u017ce by\u0107, a mo\u017ce i nie by\u0107. Mama mia\u0142a nas troje i wszystkich nas sama jedna\n                      postawi\u0142a na nogi. Wszyscy uko\u0144czyli\u015bmy instytuty, otrzymali\u015bmy wykszta\u0142cenie i wychowanie. Tak to tak.<\/p>\n                    <p>Nina, odchyliwszy si\u0119 na oparcie krzes\u0142a i skrzy\u017cowawszy r\u0119ce na piersiach, powiedzia\u0142a: &#8211; Moja babula mawia\u0142a: rodzina to siedem razy ja. Bez rodziny mo\u017cna otrzyma\u0107 wykszta\u0142cenie.<\/p>\n                    <p>&#8211; A wychowanie?<\/p>\n                    <p>&#8211; A co? Zelenicyn dorasta\u0142 bez ojca?<\/p>\n                    <p>&#8211; I bez matki. Wychowywa\u0142 si\u0119 w domu dziecka &#8211; powiedzia\u0142a Tania.- Oj Taniusza, wiele wody up\u0142yn\u0119\u0142o! A wydaje si\u0119, \u017ce dopiero co rodzi\u0142 si\u0119 m\u00f3j Artiomka. Potem szko\u0142a, pierwsza klasa! Pierwszy dzwonek! Ile rado\u015bci, jaka uroczysto\u015b\u0107!\n                      Morze kwiat\u00f3w. Pierwsza klasa &#8211; pierwsze problemy. Im dalej, tym wi\u0119cej. Wzywaj\u0105 mnie na rad\u0119 pedagogiczn\u0105. To by\u0142o na pocz\u0105tku \u00f3smej klasy. I m\u00f3wi\u0105: Matko, wasz syn nie nad\u0105\u017ca w matematyce. On nie ma zdolno\u015bci. Nie zobaczy dziesi\u0105tej\n                      klasy. Przygotowujemy teraz grupk\u0119 do szko\u0142y rzemie\u015blniczej, tam przygotuj\u0105 go do zawodu. Zgadzacie si\u0119? Widz\u0119, \u017ce nauczyciele maj\u0105 racj\u0119! On nie wykazuje \u017cadnego zainteresowania do zaj\u0119\u0107 w szkole. Zupe\u0142nie nie mog\u0142am nim kierowa\u0107.\n                      M\u00f3wi\u0105: okres dorastania. Wieczorem m\u0105\u017c wys\u0142ucha\u0142 wszystkiego w milczeniu, a na drugi dzie\u0144 przyni\u00f3s\u0142 rysunki techniczne modelu samolotu i tokark\u0119, tak\u0105 male\u0144k\u0105, dzieci\u0119c\u0105 i m\u00f3wi: Tak wi\u0119c, wielmo\u017cny panie, sami opanujemy robotnicz\u0105\n                      specjalno\u015b\u0107 i jeszcze nauczymy si\u0119 czegokolwiek! By\u0142o to w sobot\u0119. Zmaga\u0142 si\u0119 z rysunkami technicznymi, co\u015b tam pi\u0142owa\u0142, a m\u00f3j synek w milczeniu bardzo wnikliwie obserwowa\u0142, a potem sam wytoczy\u0142 pierwszy detal. Model samolotu lata\u0142\n                      po pokoju, a wieczorem wisia\u0142 nad jego \u0142\u00f3\u017ckiem. W domu pojawi\u0142y si\u0119 ksi\u0105\u017cki i podr\u0119czniki z fizyki, chemii i matematyki. Mieszkanie zamieni\u0142o si\u0119 w fili\u0119 oddzia\u0142u fabrycznego z laboratorium i biurem konstrukcyjnym. Nawet st\u00f3\u0142 kre\u015blarski\n                      stal przy oknie. I oto pierwszy sukces! I to jeszcze jaki! Przysz\u0142a odpowied\u017a wraz z dyplomem za prawid\u0142owe rozwi\u0105zanie konkursowego zadania z matematyki opublikowanego w gazecie przez Bauma\u0144sk\u0105 uczelni\u0119 -jeden z lepszych instytut\u00f3w\n                      in\u017cynierskich w \u015bwiecie. A w szkole za sprawdzian z matematyki postawili troj\u0119. Do domu przyszed\u0142 zdenerwowany. Od kiedy to zacz\u0105\u0142e\u015b reagowa\u0107 na stopnie? Przecie\u017c to nie dw\u00f3ja &#8211; zdziwi\u0142am si\u0119. &#8211; Rozwi\u0105za\u0142em prawid\u0142owo. Dlaczego postawili\n                      troj\u0119? &#8211; Twierdzi\u0142 uparcie. Nie pozostawa\u0142o nic innego jak i\u015b\u0107 do szko\u0142y we troje.<\/p>\n                    <p>&#8211; On sam nie m\u00f3g\u0142 rozwi\u0105za\u0107 tego sprawdzianu &#8211; powiedzia\u0142a nauczycielka. &#8211; Widzieli\u015bcie, \u017ce mu pomagano? &#8211; Zapyta\u0142 m\u0105\u017c. &#8211; Ja wiem. Moi pi\u0105tkowicze nie rozwi\u0105zali tego zadania. &#8211; Nauczycielka podesz\u0142a do tablicy i pomy\u015blawszy powiedzia\u0142a:\n                      No to teraz dam mu prostsze zadanie i zobaczycie sami, \u017ce mam racj\u0119. W dziesi\u0119\u0107 minut Artiomka rozwi\u0105za\u0142 zadanie. Kiedy nauczycielka odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 do tablicy, na jej twarzy rysowa\u0142o si\u0119 zdziwienie. Milcz\u0105c wysz\u0142a z klasy i wr\u00f3ci\u0142a\n                      z dyrektorem.<\/p>\n                    <p>&#8211; Matko, skompletowali\u015bmy ju\u017c dwie dziewi\u0105te klasy. Mamy taki plan&#8230; &#8211; My te\u017c mamy plan. Sw\u00f3j plan &#8211; powiedzia\u0142 m\u0105\u017c. A po up\u0142ywie dw\u00f3ch lat Artiom by\u0142 studentem Bauma\u0144skiej wy\u017cszej uczelni.<\/p>\n                    <p>&#8211; A czy z Bauma\u0144skiego bior\u0105 do wojska? &#8211; Spyta\u0142a ze zdziwieniem Tania.<\/p>\n                    <p>&#8211; Artiomka uczy si\u0119 teraz w Moskwie, na drugim roku. Przyjechali\u015bmy do syna mojego m\u0119\u017ca &#8211; powiedzia\u0142a Nina.<\/p>\n                    <p>&#8211; I gdzie ty znalaz\u0142a\u015b takiego m\u0119\u017ca &#8211; skarb? &#8211; Spyta\u0142a Tania.<\/p>\n                    <p>&#8211; Oj, Taniusza. W sklepie gospodarstwa domowego &#8211; \u015bmiej\u0105c si\u0119 odpowiedzia\u0142a Nina. &#8211; Patrz\u0119, ch\u0142op obraca miot\u0142\u0119 w r\u0119ku i nijak nie mo\u017ce wybra\u0107. Z pi\u0119\u0107 minut go obserwowa\u0142am. Zacz\u0119\u0142o mnie to \u015bmieszy\u0107. Wzi\u0119\u0142am pierwsz\u0105 lepsz\u0105 miot\u0142\u0119\n                      i m\u00f3wi\u0119: &#8211; W tej miotle zastosowano wytrzyma\u0142\u0105 technologi\u0119 obr\u00f3bki materia\u0142u, to znaczy prosa. Prosz\u0119 zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119 na ergonomi\u0119 trzonka. A jaki rysunek linii, co za kszta\u0142t! Taki wsp\u00f3\u0142czesny profil b\u0119dzie si\u0119 dobrze komponowa\u0142 we\n                      wn\u0119trzu waszego kawalerskiego mieszkania.<\/p>\n                    <p>&#8211; A sk\u0105d wiecie, \u017ce jestem kawalerem? &#8211; Zdziwi\u0142 si\u0119.<\/p>\n                    <p>&#8211; Masz ci. To tajemnica zawodowa &#8211; powiedzia\u0142am, \u015bmiej\u0105c si\u0119.<\/p>\n                    <p>&#8211; Szanowna pani, skoro rozszyfrowali\u015bcie moj\u0105 tajemnic\u0119, to czy mog\u0119 prosi\u0107 o jeszcze jedn\u0105 przys\u0142ug\u0119? Prosz\u0119 mi wybaczy\u0107. Moja mama smacznie gotowa\u0142a, a mnie nie wychodzi ciasto. Mieszkam tu niedaleko. Tylko nie pomy\u015blcie sobie nic\n                      z tych rzeczy. Przyjd\u017acie z m\u0119\u017cem. &#8211; Taak? A z kochasiem mog\u0119? &#8211; Zapyta\u0142am, \u015bmiej\u0105c si\u0119. &#8211; Na lito\u015b\u0107 bosk\u0105, b\u0119d\u0119 bardzo rad &#8211; odpowiedzia\u0142 on. &#8211; Widz\u0119, \u017ce ch\u0142op ma problem. Problem, i to nie tylko natury gospodarstwa domowego.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Daleko, daleko s\u0142ycha\u0107 by\u0142o huk samolotu. Tania mog\u0142a swobodnie dostrzec w oknie przep\u0142ywaj\u0105ce po niebie ob\u0142oki. I razem z tym ruchem ob\u0142ok\u00f3w i d\u017awi\u0119kiem lec\u0105cego samolotu zn\u00f3w wr\u00f3ci\u0142o uczucie niepokoju. Narasta\u0142o, ogarniaj\u0105c jej my\u015bli\n                      i czucia, podpowiada\u0142o, \u017ce w\u0142a\u015bnie teraz, w\u0142a\u015bnie tu, przy tym oknie, nast\u0105pi nieoczekiwane rozwi\u0105zanie.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Ob\u0142oki k\u0142\u0119bi\u0105 si\u0119. To ju\u017c nie ob\u0142oki, ale obrazy przez niestworzone. Maj\u0105 faktur\u0119 i materialno\u015b\u0107. G\u0142os Niny oddala\u0142 si\u0119 gdzie\u015b daleko, daleko. I oto ob\u0142oki stworzy\u0142y dziwny obraz istoty z mgli\u015bcie \u015bwiec\u0105cymi bielmem.<\/p>\n                    <p>Ich ruch zatrzyma\u0142 si\u0119, tylko powieki uchyli\u0142y si\u0119 nieco i cienki strumie\u0144 \u015bwiat\u0142a, skierowany z ob\u0142ok\u00f3w przez t\u0119 istot\u0119 leg\u0142 w poprzek sali. Powoli zacz\u0105\u0142 si\u0119 rozszerza\u0107, wychwytuj\u0105c tysi\u0105ce wiruj\u0105cych w nich py\u0142k\u00f3w.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Dwie sylwetki zacz\u0119\u0142y si\u0119 jakby ukazywa\u0107 w tym promieniu. Zarys sylwetek stawa\u0142 si\u0119 coraz wyra\u017aniejszy i wyrze\u017abiony. W wojskowym mundurze, d\u0142uga szyja, kt\u00f3r\u0105 przekre\u015bla\u0142a r\u00f3\u017cowa blizna ko\u0144cz\u0105ca si\u0119 na strzaskanej ko\u015bci policzkowej,\n                      dzieci\u0119ce pulchne wargi, bia\u0142e niteczki w ciemnych w\u0142osach i stopie\u0144 majora by\u0142y nienaturalne, zwa\u017cywszy jego m\u0142ody wiek.<\/p>\n                    <p>Druga posta\u0107, przygarbiona, sz\u0142a troch\u0119 z tylu. By\u0142o w niej co\u015b znajomego.<\/p>\n                    <p>Wpatrzywszy si\u0119 wnikliwie. Tania rozpozna\u0142a w twarzy z g\u0142\u0119bokimi bruzdami by\u0142ego m\u0119\u017ca, ojca Andriuszki! Ile\u017c to lat min\u0119\u0142o od tego czasu! M\u00f3j Bo\u017ce!<\/p>\n                    <p>&#8211; Taniusza, poznajcie si\u0119, to m\u00f3j m\u0105\u017c!<\/p>\n                    <p>&#8211; Z daleka d\u017awi\u0119czal glos Niny. Podszed\u0142 do sto\u0142u wyj\u0105\u0142 r\u0119k\u0119 z kieszeni i milcz\u0105c, nie spuszczaj\u0105c oczu z Tani, wzi\u0105\u0142 szklank\u0119 i osun\u0105\u0142 si\u0119 na krzes\u0142o.<\/p>\n                    <p>&#8211; Jeste\u015bcie matk\u0105 Zelenicyna? &#8211; Zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niej major. &#8211; Wasz syn, z powodu alarmu, zosta\u0142 przeniesiony do innej jednostki. Teraz b\u0119dzie podlega\u0142 mnie. Nie b\u0119d\u0119 przed wami ukrywa\u0142, to jest centrum przygotowawcze. Za p\u00f3\u0142tora miesi\u0105ca\n                      b\u0119dziemy w Afganistanie. &#8211; Spojrza\u0142 na zegarek i powiedzia\u0142: &#8211; W\u0142a\u015bnie w tej chwili startuje samolot z pierwsz\u0105 grup\u0105 uzupe\u0142niaj\u0105c\u0105. Wasz syn jest w tej grupie.<\/p>\n                    <p>Gdzie\u015b daleko, daleko, nabieraj\u0105c obrot\u00f3w, zawy\u0142y silniki.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>Tani zapar\u0142o dech w piersiach. Nie wiadomo, dlaczego umilk\u0142y d\u017awi\u0119ki. Otacza\u0142a j\u0105 jaka\u015b dziwna dzwoni\u0105ca cisza.<\/p>\n                    <p>Dlaczego Andriuszka? Dlaczego jej dziecko? Kto tak m\u00f3g\u0142 post\u0105pi\u0107? A wi\u0119c to tak! We wn\u0119trzu narasta\u0142a z\u0142o\u015b\u0107. Wzrok przemkn\u0105\u0142 po portrecie prezydenta stoj\u0105cego w wojskowym mundurze. Zamiast twarzy &#8211; pustka! Tylko zwisaj\u0105ca podw\u00f3jna\n                      broda i pewno\u015b\u0107, straszna pewno\u015b\u0107 siebie w pozie pustego munduru z wisz\u0105cymi na nim gwiazdami bohatera.<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"438-c10\" class=\"d-block style-280 style-local-438-c10 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <div class=\"h-image__frame-container-outer\">\n                    <div class=\"h-image__frame-container\">\n                      <!---->\n                      <!---->\n                      <img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"671\" height=\"550\" src=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2.jpg\" class=\"wp-image-456 style-280-image style-local-438-c10-image\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2.jpg 671w, https:\/\/rysunek.org\/wp-content\/uploads\/2025\/10\/ilustracja2-300x246.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 671px) 100vw, 671px\" \/>\n                      <div class=\"h-image__frame h-hide-lg h-hide-md h-hide-sm style-280-frameImage style-local-438-c10-frameImage\"><\/div>\n                    <\/div>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"438-c11\" class=\"h-text h-text-component style-281 style-local-438-c11 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>A oto i twarz ojca Andriuszki! B\u00f3l i \u017cal w oczach spogl\u0105daj\u0105cych na ni\u0105. Ca\u0142a z\u0142o\u015b\u0107, kt\u00f3ra j\u0105 opanowa\u0142a, wybuch\u0142a teraz &#8211; pochyliwszy si\u0119 ostro do przodu, opar\u0142szy si\u0119 piersi\u0105 o brzeg sto\u0142u, wczepiwszy si\u0119 we\u0144 obydwoma r\u0119kami, przymru\u017cywszy\n                      oczy i wstrzymuj\u0105c oddech, rzuci\u0142a by\u0142emu m\u0119\u017cowi prosto w twarz:<\/p>\n                    <p>&#8211; Ty! Ty gadzino! Cudzego! Cudze dziecko uratowa\u0142e\u015b! &#8211; I trac\u0105c oddech: &#8211; Cudze!<\/p>\n                    <p>Zad\u017awi\u0119cza\u0142o szk\u0142o. Krople krwi sp\u0142ywa\u0142y pomi\u0119dzy jego palcami \u015bciskaj\u0105cymi kawa\u0142ki szk\u0142a.<\/p>\n                    <p>Twarz Niny wyd\u0142u\u017cy\u0142a si\u0119 ze zdziwienia. P\u00f3\u0142otwarte usta. R\u0119ka mimo woli wskazywa\u0142a to na Tanie, to na m\u0119\u017ca. Ca\u0142e zaj\u015bcie powoli dochodzi\u0142o do jej \u015bwiadomo\u015bci.<\/p>\n                    <p>Spoza ramy, w okno wpe\u0142za\u0142 powoli metaliczny kad\u0142ub samolotu, wci\u0105gaj\u0105cy w siebie ko\u0142a.<\/p>\n                    <p>Powoli przekr\u0119ci\u0142 si\u0119 na bok, spogl\u0105daj\u0105c okr\u0105g\u0142ymi iluminatorami. Tak! To to! To niewidoczne co\u015b nieust\u0119pliwie \u017cy\u0142o w niej we \u015bnie i na jawie. Nast\u0105pi\u0142o i rozdepta\u0142o jej dusz\u0119.<\/p>\n                    <p>Upad\u0142a na st\u00f3\u0142, rozrzucaj\u0105c rude w\u0142osy.<\/p>\n                    <p>I zobaczy\u0142a siebie, le\u017c\u0105c\u0105 piersiami na stole. Obna\u017cone i zaokr\u0105glone opalone rami\u0119 przeci\u0119te bia\u0142ym rami\u0105czkiem halki.<\/p>\n                    <p>I krople krwi \u015bciekaj\u0105ce na st\u00f3\u0142, kt\u00f3re tworzy\u0142y dziwny, rozwijaj\u0105cy p\u0142atki, krwawy kwiatek.<\/p>\n                    <p>I portret prezydenta z wyci\u0105gni\u0119tymi wzd\u0142u\u017c munduru bohatera r\u0119koma.<\/p>\n                    <p>I Sierio\u017ck\u0119! Swojego Sierio\u017ck\u0119! Stoj\u0105cego tak\u017ce z wyci\u0105gni\u0119tymi r\u0119koma &#8211; na baczno\u015b\u0107! Pewnego siebie!<\/p>\n                    <p>W\u0142a\u015bnie taki jej si\u0119 podoba\u0142. I takiego kocha\u0142a!<\/p>\n                    <p>Nieoczekiwanie przypomnia\u0142a si\u0119 jej daleka, daleka czwarta klasa i kosmaty ch\u0142opczyk stoj\u0105cy przy tablicy, kt\u00f3ry pierwszy raz zjawi\u0142 si\u0119 w ich szkole. Nauczycielka historii, popatrzywszy na niego znad okular\u00f3w, powiedzia\u0142a: &#8211; Wyjmij\n                      r\u0119ce z kieszeni! &#8211; Za chwil\u0119 jego r\u0119ce zn\u00f3w by\u0142y w kieszeniach. Ona spojrzawszy na niego, rzuci\u0142a prorocze zdanie: &#8211; \u0179le sko\u0144czysz ze swoim niepos\u0142usze\u0144stwem.<\/p>\n                    <p>Dosta\u0142 trzy lata. Gdy by\u0142 studentem instytutu napisa\u0142 referat na temat: Odr\u00f3\u017cniaj\u0105ce cechy socjalizmu i kapitalizmu. Referat bardzo szybko trafi\u0142 do jednej &#8222;powa\u017cnej&#8221; organizacji, do kt\u00f3rej go wezwano. I by\u0107 mo\u017ce wszystko by si\u0119 rozesz\u0142o.\n                      Ale niestety r\u0119ce! R\u0119ce, niezale\u017cne, by\u0142y w kieszeniach. W jego pozie nie by\u0142o pokory.<\/p>\n                    <p>Cicho, bezd\u017awi\u0119cznie metaliczny kad\u0142ub wype\u0142ni\u0142 otw\u00f3r okienny, odbijaj\u0105c ch\u0142odnym \u015bwiat\u0142em. Przemkn\u0119\u0142a kabina z trzema ch\u0142opcami &#8211; pilotami w letnich kombinezonach i zacz\u0119\u0142a rozp\u0142ywa\u0107 si\u0119 w ob\u0142okach. A za ni\u0105 wpe\u0142za\u0142y i ton\u0119\u0142y w ob\u0142okach\n                      iluminatory z twarzami dzieci &#8211; o wystaj\u0105cych ko\u015bciach policzkowych i pod\u0142u\u017cne, ciemnow\u0142ose i blond &#8211; r\u00f3\u017cne, ale wszystkie mia\u0142y oczy jej dziecka &#8211; oczy Andriuszki.<\/p>\n                    <p>I z jej, ledwie poruszaj\u0105cych si\u0119 wart, wyrwa\u0142o si\u0119: &#8211; Andriuuusze\u0144ka, wybacz mi g\u0142upiej!<\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n                <div data-colibri-id=\"438-c12\" class=\"h-text h-text-component style-282 style-local-438-c12 position-relative h-element\">\n                  <!---->\n                  <!---->\n                  <div class=\"\">\n                    <p>Walentyn Efde,\n                      <br>Gda\u0144sk 1998r.\n                      <br>ilustracje autora<\/p>\n                    <p>Opracowanie chronione prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrze\u017cone.<\/p>\n                    <p>Autor dzi\u0119kuje za pomoc w t\u0142umaczeniu opowiadania i przygotowania do druku: Lidii Ole\u015bniewicz, Galinie Fomiczowej, Maciejowi Geysztorowi i Zbigniewowi M. Jankowskiemu.<\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                    <p>\n                      <br>\n                    <\/p>\n                  <\/div>\n                <\/div>\n              <\/div>\n            <\/div>\n          <\/div>\n        <\/div>\n      <\/div>\n    <\/div>\n  <\/div>\n<\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Uczucia niepokoju nie przemija\u0142o. Nawiedza\u0142o nie rano i r\u00f3wnie\u017c nie wieczorem. Stopniowo &#8211; [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"page-templates\/full-width-page.php","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"class_list":["post-438","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/438","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=438"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/438\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":465,"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/438\/revisions\/465"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/rysunek.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=438"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}